wtorek, 15 kwietnia 2014

Chapter 23

-Bardzo tęsknie za Tibblesem.-zmarszczyłam brwi, kiedy zmieniałam ciuchy które miałam w Jeds i weszłam do łóżka.
Tibbles był w mieszkaniu Justin'a, dokładnie czekał w łazience, tak wyszkolono go dla mnie.
-Bardziej chcesz tutaj Tbblesa ode mnie?-powiedział Justin marszcząc brwi i wchodząc do łóżka obok mnie.
-Tak.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Myślę, że zmienisz zdanie.-uśmiechnął się i wszedł na mnie.
Przycisnęłam ręce do jego piersi i roześmiałam się jednocześnie potrząsając głową.-Niedawno robiliśmy to na parkingu przy Jeds. Jestem zmęczona.-na dodatek ostentacyjnie ziewnęłam.
-Pamiętam kochanie, jak byłaś z sjy kotku do diabła kocie w mniej niż 5 sekund.-uśmiechnął się.-Ale w tej chwili nic nie musisz robić.-powiedział a następnie pochylił się i szeptał bardzo, ale to bardzo brudne słowa, co chciałby ze mną robić. Jęknęłam -Zmieniłam zdanie.- zamruczałam i pocałowałam go mocno.
Uśmiechnął się podczas pocałunku i rozłożył mi nogi.-Runda druga, Kotku.-uśmiechnął się.

*Później*
-Tak, to jest w porządku, żeby brać pigułki po swoich lekach, ale nie rób tego za często.-powiedział Doktor Chance po tym jak wyjaśniłam mu wczorajszą sytuacje.
-Jeśli chcesz na kontrolę urodzeń Kyah, dobrze się nad tym zastanów, bo jest to bardzo ryzykowne. Ale gdybyś chciała wtedy musiałbym podwoić twoją dawkę i...- -Nie chcę iść na kontrolę urodzeń. Rozmawiałam dziś rano z Justinem i to on pójdzie na implantacje kontroli urodzeń, więc nie będzie trzeba nic robić.-przerwałam doktorowi na co skinął głową.
-Mądrze.- uśmiechnął się.- Nadal jesteście za młodzi na dzieci, ale czy czytałaś może o ciąży kobiet bipolarnych?-zapytał ciekawy.
-Czytałam o tym trochę w internecie ale doktor Lee niemal mówił "wybij sobie z głowy 101 dziewczynek." we wtorki.-wzruszyłam ramionami za to doktor zaczął się śmiać, kiedy pukał coś na ekranie swojego IPada.
-To dobrze, będziesz miała więcej informacji na przyszłość.-uśmiechnął się. -Więc jak traktują Cię twoje leki? Jakieś skutki uboczne? Wahania nastrojów?-pytał.
Doktor wstał i poszedł do swojego gabinetu po specjalnie leki. Dali mi tabletki, przed nimi przeczytałam broszurkę i później połknęłam ją popijając wodą.
-Bardzo dobrze, nie i nie, jestem tylko jak promień słońca, doktorku.-odpowiedziałam na jego pytania na co on zaśmiał się ponownie.
Tak widzę to, twój stabilizator nastroju zwrócił Ci twoje stare poczucie humoru.-uśmiechnął się.
-Z moim poczuciem humoru, nie mogę zdecydować czy jest dobre czy złe.-uśmiechnęłam się a on roześmiał.
-Jestem bardzo zadowolony z postępów jakie zaszły do tej pory, twoje ciało wspaniale reaguje na leki.-powiedział z rozkoszą.-A jak sprawy na uczelni, wszystko dobrze?-zapytał sprawdzając moje ciśnienie krwi.
-Yep, jestem w wirze zajęć, ale cieszę się z tego. Jestem także zadziwiająco spokojna, podczas gdy inni wariują przez ilość papierów, które muszą napisać. -zaśmiałam się.
-To wspaniale, tak długo jak nie będziesz świrowała z powodu szkoły, będzie świetnie i twój nastrój będzie się utrzymywał.-powiedział doktor Chance kiedy zapisywał moje wyniki na swoim IPodzie.
-Jestem szczęśliwy panno Kyah, bardzo szczęśliwy.-uśmiechnął się.
-Jeżeli pan jest szczęśliwy doktorku, to ja też.-odpowiedziałam, kiedy podniósł rękę i przybiliśmy sobie piątkę.
Okej, oficjalnie to jest najgorętszy/najlepszy doktor jakiego znam.
-Do zobaczenia za miesiąc dzieciaku.-uśmiechnął się.
-Koleś jesteś tylko dziesięć lat starszy ode mnie, nie jestem takim dzieckiem dla ciebie.-stwierdziłam, ale on tylko zaśmiał się jakbym żartowała.
-Nie zapomnij żeby dalej ćwiczyć na siłowni,chyba że chcesz wrócić do Darrena...- -Nie.-krzyknęłam.
-To znaczy, kocham Darrena. On jest niesamowity ale jego ćwiczenia prawie mnie nie zabiły, nie żartuje, tk było.-wyjaśniłam, wywołując śmiech dokora Chance.
-Dobra, wierzę ci że będziesz chodzić na siłownie, bo jeżeli nie to twoja rodzina mnie powiadomi.-uśmiechnął się szatańsko.
-Boli mnie to, że mi nie ufasz, po tym wszystkim przez co przeszliśmy.- otarłam fałszywą łzę.
Potrząsnął głową chichocząc.- Idź stąd.-uśmiechnął się.- Do zobaczenia doktorku.-uśmiechnęłam się wychodząc z kliniki machając do niektórych pielęgniarek, kiedy przechodziłam przez budynek.
Usłyszałam wibracje pochodzącą z mojej torby kiedy opuściłam budynek. Okazało się, że to nie mój telefon tylko Justin'a. Musiał go zostawił w mojej torebce. Sprawdziłam I.D rozmówcy pisało na nim Jazzy. Zmarszczyłam brwi i zatrzymałam się.
Kim do cholery jest Jazzy?
-Halo?-powiedziałam odbierając telefon Justin'a.
-Justin?-powiedział kobiecy głos.
Pokręciłam głową.-Nie, mówi Kyah, Justin zostawił swój telefon w mojej torbie przez pomyłkę. Kim jesteś?-zapytałam grzecznie.
-Jestem Jasmyn, siostra Justina.-powiedziała.
Wzięłam telefon z dala od ucha i spojrzałam na ekran. Siostra? Justin nigdy nie wspominał, że ma siostrę.
Cholera, nigdy wprost nie pytałam o jego rodzinę, ale mógł coś wspomnieć.
-Oh, hej jestem dziewczyną Justin'a.-powiedziałam na co ona się zaśmiała.
-Jak dziewczyna tygodnia czy czysta dziewczyna?-zapytała.
uśmiechnęłam się.
Ona brzmi dokładnie tak samo jak ja kiedy nie wierzę w coś o moich braciach.-Czysta dziewczyna. Dni bycia zdzirą się skończyły.-powiedziałam poważnie na co ona zaczęła się śmiać.
-Dobrze usłyszeć. Co u niego? Nie dzwonił do mnie od wieków. Nawet mama się o niego martwi.-powiedziała na co zmarszczyłam brwi.
-Cóż, wiele się działo w ciągu ostatniego miesiąca. Byłam bardzo chora, a on długo przebywał ze mną w szpitalu, więc może dlatego.-wyjaśniłam i usłyszałam jej westchnienie.
-Dzięki Bogu..., nie za to że byłaś w szpitalu, tylko dlatego, że wszystko w porządku.-wyjaśniła przez co zaczęłam się śmiać.
-Rozumiem.-zaśmiałam się, i wpadłam na pewien pomysł.-Hej,a może ty i twoja rodzina przyjechalibyście odwiedzić Justin'a?-zapytałam.
-Hmm, mogę zapytać mamę i tatę o to. Jaxon by się się bardzo ucieszył gdyby mógł zobaczyć Justin'a-powiedziała.
-Kto to Jaxon?-zapytałam.
-Nasz brat. Czy on powiedział Ci coś o nas?- zapytała.
Zmarszczyłam brwi.- Nie co jest bardzo zaskakujące, zwykle mówi mi wszystko.-
-On jest małym obrońcą życia rodzinnego.-powiedziała, a ja przytaknęłam chociaż nie mogła mnie zobaczyć.
-Hej mamo, dziewczyna Justin'a chce wiedzieć czy nie chcemy przyjechać w odwiedziny do Justin'a... tak, tak jakby niespodzianka.- krzyknęła Jazzy po drugiej stronie telefonu.
-Halo?-powiedział obcy głos przez telefon.
-Cześć.-odpowiedziałam.
-Jestem Pattie, mama Justin'a.-powiedziała.
Zarumieniłam się, nie wiem dlaczego.-O cześć jestem Kyah, dziewczyna Justin'a.-powiedziałam nerwowo.
-Cieszę się z tego powodu. Słyszałam, że chcesz żebyśmy przyjechali odwiedzić Justin'a?-zapytała.
Wyjaśniłam dlaczego Justin ostatnio nie dzwonił, opowiedziałam jej o sobie, o tym kiedy byłam w szpitalu i nawet o tym że jestem bipolarna, żeby nie ześwirowała jak się spotkamy twarzą w twarz.
-Justin i moi bracia wyjeżdżają z miasta, żeby zobaczyć Lakersów w ten weekend i zamówiłam sześć biletów zamiast czterech więc mogą iść z nimi tata Justin'a i Jaxon, jeśli chcą?-zasugerowałam.
-Chcemy iść.-usłyszałam krzyk.
Pattie roześmiała się.-To był Jaxon.-powiedziała i ja też zaczęłąm się śmiać.
-Więc mam zarezerwować dwa miejsca w samolocie dla nich, żeby mogli polecieć z chłopakami?-zapytałam.
Pattie złapała powietrze z trudem.-Nie mogę cie poprosić, żebyś to zrobiła.-powiedziała.
Roześmiałam się.-Uwierz mi Pattie, mam wystarczająco dużo pieniędzy żeby sobie na to pozwolić. I naprawdę chcę żebyście przylecieli tu. Moje mieszkanie nie było używane nawet przez minutę, od kiedy jestem z Justin'em i moje mieszkanie zamieszkuje tymczasowo mój brat, mojej przyjaciółki chłopak, więc będziecie mogli tam mieszkać przez weekend lub przez tydzień.-powiedziałam przegryzając wargę.
Kiedy nie odpowiedziała westchnęłam.-Poważnie Pattie chcę to zrobić dla Justin'a. On przed moim pobytem w szpitalu rzucił wszystko i zrobił mi i mojemu bratu niesamowitą niespodziankę urodzinową. Dla odmiany to ja chcę zrobić coś miłego dla niego.-wyjaśniłam.
Usłyszałam jej westchnienie.- Tylko jeśli jesteś pewna.-powiedziałam.
-Bo ja jestem bardzo pewna.-dopowiedziałam.
Roześmiała się i powiedziała.- Dobrze, dobrze, niech będzie.-
Ucieszyłam się a ona zaśmiała.-Zarezerwuję wam bilety na ten piątek i nie mów Justin'owi bo jeżeli powiesz, ja powiem mu nasz sekret.-powiedziałam na co ona się zaśmiała.
Za chwile dostałam ich adres i telefon Pattie, żeby upewnić się czy dostała bilety.-Dobra kochanie masz to, do zobaczenia w piątek.-powiedziała.
Powiedziałam promieniejąc.-Do zobaczenia, więc.-
Kiedy wyłączyłam rozmowę, telefon natychmiast zadzwonił, podskoczyłam lekko. To Harley dzwonił do Justin'a.
-Halo?-powiedziałam odbierając telefon.
-To ja kochanie, po prostu upewniam się czy masz mój telefon.-powiedział Justin.
Uśmiechnęłam się.-Tak, mam go.-
-Z kim rozmawiałaś? Próbowałem się dodzwonić do Ciebie jakąś minute temu, ale linia była zajęta.-
-Hm, z nikim nie rozmawiałam.-mruknęłam.
Roześmiał się i zapytał.-Jesteś okropnym kłamcą. Więc z kim rozmawiałaś?-
Westchnęłam. -Z twoją siostrą i mamą.-
Nie mówił nic przez parę minut.-Chciałem powiedzieć ci o nich wieki temu...- - To dlaczego tego nie zrobiłeś? Wiesz wszystko o mojej rodzinie. Wiem, że nigdy nie pytałam o twoją rodzinę, ale nie pytałam ponieważ myślałam, że nie masz nikogo, bo nigdy nic o nich nie wspomniałeś.-powiedziałam czując się zranioną i zirytowaną.
-Wiem i jest mi przykro, moje myśli o nich były tak jakby w uśpieniu, kochanie. Przysięgam. Kiedy jestem z tobą zapominam o wszystkim innym.-powiedział.
Dobra, to było bardzo słodkie, ale nie wystarczająco dobre, żebym mogła zapomnieć.
-To miłe, ale czuję się jakbyś nie miał do mnie wystarczającego zaufania, żeby powiedzieć mi o swojej rodzinie, to właściwie bardzo bardzo mnie zasmuca, wiesz.-powiedziałam i usłyszałam westchnienie.
-Przepraszam, kochanie, dobra teraz opowiem ci coś o nich. Moja mama ma na imię Pattie i ma 37 lat. Tata nazywa się Jeremy, który też ma 37 lat. Mama i tata mieli mnie kiedy mieli 16 lat, byłem wpadką albo jak moja mama mówi "dzieckiem niespodzianką". Moja młodsza siostra Jasmyn aka Jazzy ma 17 lat i mój młodszy brat Jaxon ma 15 lat .Jestem blisko ze swoją rodziną, ale nie tak jak ty ze swoimi braćmi mamą lub tatą, ale jest tak dlatego bo chodzę do szkoły strasznie daleko od nich. Chcę, żeby poznali cię pewnego dnia, bo wiem, że pokochają cię tak samo jak ja.-powiedział na co uśmiechnęłam się pomimo mojego rozdrażnienia.
-Teraz wiem trochę o twojej rodzinie.-zatrzymałam się.-Miałam miłą i długą rozmowę z twoją mamą i siostrą.
Burknął.-Cokolwiek Jazzy powiedziała ci o mnie nie jest prawdą.-
Roześmiałam się.
-Nie mówi nic o tobie, mogła tylko nawiązać do ciebie jako męskiej dziwki, ale to wszystko.-powiedziałam na co mruknął niezadowolony.
-Mała suka.-mruknął na co się zaśmiałam.
-Więc hm...o czym ty i moja mama rozmawiałyście?-zapytał.
Przegryzłam wargę.-O niczym ważnym.-powiedziałam.
-To co to były za mało ważne sprawy?-zapytał ciekawy.
Wzruszyłam ramionami mimo, że nie mógł mnie zobaczyć.-Babskie sprawy.-
-Uh... ah fajnie.-odpowiedział niewyraźnie.
Uśmiechnęłam się, takie odpowiedzi są najlepszymi wymówkami, żeby zakończyć tłumaczenie się przed chłopakami.
-Do zobaczenia później.-powiedział.-Kocham Cię.-
-Okej, też Cię kocham, pa .-powiedziałam rozłączając się i chowając telefon z powrotem do torby.
Wyciągnęłam swój własny telefon, żeby móc zarezerwować bilety lotnicze dla rodziny Justin'a na piątek rano z mojej karty kredytowej i wpisać adres domu Pattie, żeby mogły przyjść bilety. Po tym sprawdziłam godzinę i okazało się, że mam jeszcze trochę czasu do drugiej, bo była 13:15, więc postanowiłam pójść na kampus wcześniej. Chciałam zrobić tak jak zaplanowałam, ale jakaś dziewczyna wpadła na mnie wylewając przy tym swój napój ze star bucks'a.
-Ahhh.-krzyczałam i skakałam przy tym w górę i w dół.
Napój był cholernie gorący.
-Tak mi przykro.-pisnęła dziewczyna.-Już w porządku.-zapewniłam ją, kiedy poklepałam moją mokrą koszulę i spojrzałam w górę.
Poznałam ją, to była ta sama czarnowłosa dziewczyna z Jed's z ostatniej nocy.-Cześć.-powiedziałam.
Uśmiechnęłam się.-O hej, dziewczyno od słodkiego topu.-roześmiała się.
Parsknęłam.-Tak to ja, ale mam na imię Kyah.-powiedziałam potrząsając jej rękę. Machnęła nią ze śmiechem i przytuliła mnie.- Jestem Lena.-odpowiedziałam.
-Mogę kupić ci kawę, proszę? To jest ostatnia rzecz jaką mogę zrobić dla twojej koszulki.-zmarszczyła brwi patrząc na moją poplamioną białą koszulkę. Nie chcąc być niegrzeczną, skinęłam głową.-Byłoby wspaniale.-
-Słodko.-rozpromieniła sie gdy tylko weszłyśmy do star bucks'a. Przez jakieś trzydzieści minut rozmawiałyśmy, Lena pracuje w lokalnym sklepie mody, niedaleko kampusu, ma dwadzieścia jeden lat, jest w związku z pozornie niesamowitym facetem i jest bardzo szczęśliwa.
Jest ładna i bardzo rozmowna. Rayne pokochała by ją, pomyślałam nad tym kiedy dopijałam swój napój.  Wymieniłyśmy się numerami, żebyśmy mogły się zdzwonić i spotkać za kilka dni w Jed's.
Straciłam poczucie czasu kiedy rozmawiałyśmy i spóźniłam się pięć minut na kampus.
-Kurwa.-powiedziałam wbiegając na kampusu.
Pare razy podmuchałam na koszulkę, co praktycznie nic nie dało, bo dalej była poplamiona i nieco przejrzysta. Kiedy tylko dobiegłam do klasy, prawię wyważyłam drzwi.- Przepraszam...za...spóźnienie.-wydyszałam.
Profesor nie wyglądał na zadowolonego, wyglądał na jeszcze mniej zadowolonego, kiedy spojrzał na moją koszulkę.-Rozlana. Kawa. Na. Koszulkę. Zniszczona.-odetchnęłam.
Profesor tylko kiwnął głową w kierunku miejsc, żebym usiadła. Każdy gapił się na mnie, jakaś dziewczyna siedziała na moim miejscu przy Harry'm przez co zmarszczyłam brwi.
Justin kiwnął głową na miejsce obok siebie, na które miałam zamiar usiąść. Ktoś wydał z siebie dźwięk wycia wilka kiedy przechodziłam, przez co głowa Justin'a wystrzeliła w kierunku tej osoby, żeby uciszyć, najprawdopodobniej go.
Justin spojrzał na mój top, kiedy usiadłam na miejscu obok niego, zdjął swoją czarną koszulkę i dał mi ją. Dużo dziewczyn jęknęło lub westchnęło, kiedy mogły zobaczyć jego ręce i tatuaże. Bo teraz miał na sobie tylko podkoszulek, który miał wcześniej pod koszulką, ale to nie przeszkadzało im w gwałceniu go wzrokiem.
Marszczyłam brwi i przyłapałam się na patrzeniu na inne dziewczyny i posyłaniu im diabelskiego uśmieszku.
Dobra, czas udowodnić coś tym tym dziewczyną. Ubrałam na Justin'a koszulkę-która była na mnie- pochyliłam się do niego i przycisnęłam moje usta do jego. Uśmiechnął się i jeszcze bardziej się pochylił, łącząc nasze usta w idealnym pocałunku, nawet Justin wślizgnął swój język do mojej buzi przez co się uśmiechnęłam.
Jego ramię było owinięte wokół mojego krzesła, kiedy mój telefon cicho zawibrował. Sprawdziłam to i zmarszczyłam brwi, to było późne przypomnienie o moich lekach, które zapomniałam sprawdzić rano. Beznadzieja, całkowicie zapomniałam o wzięciu leków.
Dobra, nie panikuj Doktor Chance powiedział, że tak się czasami zdarza i mam po prostu wziąć tabletki, a następnie kontynuować wcześniejszą rutynę.
Otworzyłam torbę i wyjęłam moje dwie tabletki, po czym wzięłam wodę Justin's i połknęłam je.
Justin skrzywił się na mnie.
-Zapomniałam wziąć je dziś rano.-wyszeptałam.
Po jego twarzy widziałam, że nie był zły po prostu się o mnie martwił.
-Przepraszam.-powiedziałam i cmoknęłam jego usta.
Zwróciłam uwagę na naszego profesora, który tłumaczył kolejny dział podręcznika. Ręka Justin'a znalazła drogę do mojej szyi, na której powolnie rysował kółka, przez co stałam się zmęczona. Byłam tak zrelaksowana, że nie miałam siły powiedzieć mu żeby przestał, więc siedziałam przez pół lekcji prawie zasypiając, przez rysunki Justin'a na mojej szyi.
Kiedy Justin przestał tak robić ziewnęłam i przeciągnęłam się.-Hej Justin.-powiedziała jakaś dziewczyna do Justin'a, ewidentnie z nim flirtując.
-Hej Courtney.-powiedział uprzejmie Justin do dziewczyny.
-Jak się masz? Nie widziałam cię ostatnio. Brakuje ci zabawy jaką mieliśmy?-uśmiechnęła się przybliżając do niego.
-Siedzę dokładnie obok i wszystko słyszę.-powiedziałam, ale ona dalej się uśmiechała.-On nie jest zainteresowany.-pomachałam jej na do widzenia.
-Czemu mówisz za niego Kyle.-uśmiechnęła  się.
-Jestem Kyah i nie mówie za niego, ale on jest moim chłopakiem i nie jest zainteresowany 'zabawą' z tobą. A teraz pa.-powiedziałam, kiedy wstałam i złapałam Justin'a a rękę ciągnąc go przy tym żeby wyszedł z klasy.
Kiedy byliśmy już na schodach, wpadłam na Harry'ego. Zaczął chichotać kiedy uderzyłam go z biodra.
-Idziesz po jedzenie, przystojniaku?-zapytałam go na co pokręcił głową.-Mam randkę z chłopakiem przepraszam, mami.-uśmiechnął się.
Żartobliwie przewróciłam oczami.
-Wiem, znasz jego imię?-zaśmiałam się.-Jak się dowiesz, zadzwoń.-mruknęłam.
Roześmiał się i pocałował mnie w usta, przez co Justin żartobliwie go odepchnął.-Odepchnięcie to nic Harry.-uśmiechnął się.
Harry uśmiechnął się i jeszcze raz pocałował moje usta po czym uciekł śmiejąc się.-Chuj.-mruknął Justin przez co roześmiałam się.
-To jego powitanie i pożegnanie, on równie dobrze mógłby być dziewczyną, więc nie bądź zły.-uśmiechnęłam się a on tylko przewrócił oczami.
-To było gorące, Kotku, kiedy byłaś taka zadziorna w klasie.- powiedział Justin i owinął swoją rękę wokół mojego ramienia. Wzruszyłam ramionami przez co on westchnął i pocałował mnie w skroń.-Nie pozwól żadnej dziewczynie zbliżyć się do ciebie, one próbują przywołać przeszłość, żeby nas poróżnić, to wszystko. Ty jesteś moja i ja jestem twój, Kotku.-w końcu powiedział, a ja z uśmiechem przytaknęłam.
-Kyah, hej.-jakiś głos zawołał z mojej lewej strony.
-Jake.-krzyknęłam.
Justin zacieśnił uścisk wokół mojego ramienia przez co wewnętrznie westchnęłam, ale zignorowałam to.
-Jak się masz? Dawno Cie nie widziałem odkąd wróciłaś do domu.-powiedział ignorując spojrzenie Justin'a.
-Wszystko dobrze, nawet niesamowicie. Teraz znacznie lepiej.-uśmiechnęłam się.
-To cudownie, chcesz iść dzisiaj na obiad, jeśli nie jesteś zajęta...uhh.-powiedział, kiedy Justin próbował iść na przód.-Oczywiście jako przyjaciele.-dodał. Pociągnęłam Justin'a na miejsce, gdzie stał na początku rozmowy.-Jasne, przyjedziesz po mnie po siódmej?-powiedziałam na co skinął głową.
-O siódmej.-uśmiechnął się odchodząc.
-Co jest kurwa, Kyah?-krzyknął Justin, zwracając przy tym uwagę paru ludzi.
Poszłam na zewnątrz a on za mną, ponieważ tam nie było tak wielu ludzi.
-To obiad z kolegą Justin, tylko przyjaźń.-wyjaśniłam spokojnie.
-Tęsknie a byciem blisko niego, przez całe to gówno jakie się wydarzyło, my będziemy tylko przyjaciółmi tak jak on obiecał. On wie, że jestem z tobą, do diabła o n może mieć dziewczynę.-powiedziałam wyrzucając ręce w powietrze.
-Niech mnie dabli, jeżeli weźmie cię na kolacje to jest kurwa randka.-splunął po czym odwrócił się i poszedł w stronę budynku.
-Jesteśmy po prostu przyjaciółmi Justin.-krzyknęłam, ale zignorował mnie.
To tylko obiad z przyjacielem.
Jezus!

__________________________________
Przepraszam, że tak późno. Jutro sprawdzę błędy i poinformuję.

@Solo_Anima









62 komentarze:

  1. Świetny rozdzial, ale dziwnie sie skonczyl jakos xd
    spodziewalam sie innego zakonczenia XD
    ale ogolem rozdzial jak wspomnialam - swietny :3
    zazdrosna strona Justina <<<<<<<
    spotkanie z rodzicami >>>>>>
    no to tyle xd
    na kiedy przewidujesz kolejny rozdzial? :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny świetny świetny !! Pierwsza ;p świetnie Żr tłumaczysz kccc <333

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaa jaki zajebisty !!! nie mogę się doczekać nn kccc ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały!
    Powiem szczerze że stęskniła się za tym opowiadaniem i z niecierpliwością czekałam na rozdział. A tutaj patrzę i jest. Ale miałam radochę. :D
    Ooo rozmowa z doktorkiem.. Jak fajnie. Też bym chciała takiego doktora.
    Najpierw jest zazdrosna Kyah o tą laskę, a później Justin o Jake'a.. Zazdrośnicy. :)
    Czekam na next.
    Pozdrawiam. ♥
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbaim to opowiadanie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki beznadziejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  8. hahah Jake to idiota -.-

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam to opowiadanie chyba najlepsze opowiadanie jakie czytam, a uwierzcie jest tego sporo

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam <3
    Justin zazdrosny :3
    kocham :D

    OdpowiedzUsuń
  11. superowy :)))))
    Ooo to teraz oboje mają fazy na bycie zazdrosnym xd
    czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  12. CZO TEN JUSTIN ? :o

    OdpowiedzUsuń
  13. jacy oni zazdrośni :p świetny♥

    OdpowiedzUsuń
  14. cudowny rozdzial, tylko po co justin sie tak denerwuje? z miecierpliwoscia cxekala na ten rozdzial i codziennie zprawdzalam czy juz go nie dodalas:) dziekuje ze tlumaczysz x

    OdpowiedzUsuń
  15. jak zawsze na czymś musiało się skończyć ;) czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny tylko troche krótki i bylo trzeba długo na niego czekać

    OdpowiedzUsuń
  17. awww cudowny! wesołych świąt! do nastepnego xoxo

    OdpowiedzUsuń
  18. Charlie to zagubiona dziewczyna z problemami. Pewnego dnia poznaje Justina, tajemniczego chłopaka, który skrywa więcej niż mogła sobie wyobrażać. Obydwoje potrzebują pomocy i wsparcia. Połączyło ich spotkanie na zajęciach w grupie wsparcia. Czy razem odnajdą siebie? http://favorite-song-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy bd następny rozdział.?! Potrzebuje go <333 jest cudowny <333

    OdpowiedzUsuń
  20. S U P E R.!<3
    Kiedy będzie kolejny rozdział? <3
    To jest takie fjdjqbdbqkw ! <33

    OdpowiedzUsuń
  21. AWESOME CHAPTER 😉
    Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  22. http://justinek69.blogspot.com/ zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  23. Suuuuper 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapraszam:zmiennosc-justin-bieber-fan-fiction

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jak będziesz to zostaw po sb ślad

      Usuń
  25. kiedy kolejny no :(((((((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolączam się do pytania!

      Usuń
    2. ja też! ;/

      Usuń
  26. Jejku, jaki świetny rozdział! Z reszto, taki jak zawsze :)
    Kocham relację Kyah i jej braci, aww Justina też ;d
    Z niecierpliwością czekam na następny :) xx /@otamissx

    OdpowiedzUsuń
  27. A kolejny jak zwykle pewnie za miesiąc, eh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty chyba nie wyobrażasz sobie, jak czasami trudne jest tłumaczenie ff, więć bądź wyrozumiały/wyrozumiała i poczekaj! :)
      one nie mają wolnego czasu przez 24h, więc doceń to, że i tak poświecają znaczną jego ilość na przetlumaczenie tego ff (:

      a rozdzial świetny, tylko boję sie tej kłotni, bo czasem wywoła ona jakiś epizod, czy cos :( boje się o Kayah :(
      i oczywiścoe wspaniale przetlumaczony :3
      chciałam tylko dodać, że mi nie przeszkadzają te dlugie przerwy między rozdziałami, aczkolwiek nie mialabym nic przeciwko gdyby byly dodawane szybciej :D ale gdy jest taka dluga przerwa, czy coś i jak mam czas to czytam całe ff od nowa hah już przeczytalam je cale 3razy :D nabijam wam moją nudą wyświetlenia hah ;D i wiecie co dzisiaj, też nie mam co robić, więc poczytam sobię cala noc :3 no bp pno jwst po prostu najwspanialsze na świecoe serio! zaraz po dangerze xd
      kocham was<3

      Usuń
    2. Wyobrażam to sobie bo też tłumaczyłam fanfiction :) Jakby tłumaczyły kilkanaście zdań dziennie to dałyby radę o wiele szybciej :)

      Usuń
  28. Świetny! Robi się coraz ciekawiej. Cieszę się, że chciało Ci się to tłumaczyć! :)
    do następnego

    OdpowiedzUsuń
  29. Bosh to takie super :))
    Kiedy nn?

    OdpowiedzUsuń
  30. Boskie<3 kiedy nn ? /jdbbizzle25

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej ; ] Zostałaś nominowana do Lidster Awards ; D Szczegóły na http://schadow-ff.blogspot.com/2014/05/informacja.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Justin jest zazdrosny... uuu.. *-*
    To jest gorące ;)
    czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  34. Kocham!
    Kiedy kolejny? Juz nie moge sie doczekac awwwww<333

    OdpowiedzUsuń
  35. Cholernie beznadziejny rozdział i zapewne jak zwykle odkąd tłumaczka się zmieniła rozdział bd za rok.

    OdpowiedzUsuń
  36. kiedy bedzie nastepny rozdzial?:((

    OdpowiedzUsuń
  37. Dlaczego nie ma jeszcze rozdziału ?

    OdpowiedzUsuń
  38. no kiedy nn!? minal miesiac ! zero notki dlaczego tak jest...my tez chcemy wiedziec dlaczego nie dodajesz/cie rozdzialu TAK DLUGO~SS

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jesteście we cztery..jeśli jednej ciężko przetłumaczyć cały rozdział to go podzielcie na części, bo to jest po prostu farsa. To już tłumaczki dangera mniej więcej dają co tydzień, rozdziały Bronxu były częściej a tłumaczyła je jedna osoba. WSTYD dziewczyny, wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  41. Zostałaś nominowana do Libster Award, więcej informacji na stonie:
    http://my-life-bitch-fanfiction.blogspot.com/p/liebster-award.html
    Pozdrawiam,
    Mrs. Brooks

    OdpowiedzUsuń
  42. jejj... chyba nigdy się nie doczekamy następnego rozdziału ;/

    OdpowiedzUsuń
  43. Dlaczego wciąż nie ma rozdziału? ;(

    OdpowiedzUsuń
  44. UNIERAM... Kiedy bbędzie Nowy rozdział? Ten,jak i poprzednie był W.S.P.A.N.I.A.Ł.Y!!!!!! Przeczytałam to opowiadanie 4 razy od początku..więc chyba rozumiesz że umieram

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i rozdzial bedzie w przeciagu paru dniu bo jest juz tlumaczony :)))

      Usuń
  45. ile można czekac na rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  46. no. to skoro przetlumaczony tp na co czekasz z dodaniem go !? ;\ :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozdział jest TŁUMACZONY a nie PRZETŁUMACZONY :)
      czytaj uważnie :)

      Usuń
  47. Czekam z niecierpliwoscia na nowy rozdzial ajsbjsjss

    OdpowiedzUsuń
  48. Kocham ten blooog!

    OdpowiedzUsuń