sobota, 5 listopada 2016

Rozdział 35 część 1





- ‘Gdzie panienka chce jechać?’ – taksówkarz zapytał mnie grzecznie.

 Uśmiechnęłam się szeroko - 'Um, Jed's?' - wymamrotałam niepewnie nie wiedząc czy taksówkarz wie o prywatnym podziemnym klubie. Najwyraźniej tak bo skinął głową i ruszył.

-'Wysadziłem parę osób tam dzisiejszej nocy'. - przerwał ziewając. -'Jakieś duży turniej szykuje się na dole jeden facet wspomniał'. - taksówkarz powiedział kiedy jechaliśmy.

Skinęłam. –‘Tak, coś w tym stylu’.

-‘Nie wyglądasz na typ dziewczyny która lubi uczestniczy w walkach – powiedział.

 Zachichotałam. –‘Bo nim nie jestem, ale mój brat i chłopak walczą w turnieju/zawodach, więc jestem tu bardziej dla wsparcia’. - wyjaśniłam.

-‘Oh  zgoda’ - taksówkarz skinął głowa. –‘To zrozumiałe’.

Dojechaliśmy na parking klubu dziesięć minut później, aktualnie  na zewnątrz była kolejka. Mogłam zobaczy ochroniarzy przechodzących przez tłum tak szybko jak mogli zanim to przyciągnęło uwagę. Zapłaciłam taksówkarzowi, wzięłam swoje kule i wyszłam z taksówki.

- ‘Żadnego wchodzenia panie i panowie, Jesteśmy  przepełnieni." - Roman - główny ochroniarz ogłosił ludzią którzy byli na zewnątrz.

 Justin powiedział mi jego imię jakiś czas temu i na szczęście nie zapomniałam.
 Ludzie na zewnątrz kłócili się ,ale większość z nich mamrotała o pójściu do innego klubu lub żeby zaryzykować i zostać.
  Byłam lekko zdyszana skakaniem z taksówki do głównych drzwi ,ale robiłam wszystko ,żeby uspokoić oddech.
-‘Nie może Pani wejść o kulach i tak ubrana jak na co dzień.’ -Młody bramkarz powiedział do mnie i przejechał po mnie wzrokiem od góry do dołu. -‘Po za tym, jesteśmy zapełnieni.’
Nie znał mnie, Zgaduję ,że był nowy.
 - ‘Kyah?’ – Roman powiedział kiedy mnie zobaczył.
Uśmiechnęłam się. –‘Hej’. – przerwałam. –‘Wiem ,że to niebezpieczne ponieważ jestem o kulach Roman ,ale muszę być tam ,żeby zobaczyć walkę Justin’a i Harley’a’. – powiedziałam przygryzając moje wargi mając nadzieję ,że zlituje się nade mną.
Potarł skronie kiedy młodszy bramkarz uniósł swoją brew. –‘ Edwards i Bieber masz na myśli?’ – zapytał mnie na co skinęłam. –‘Harley to mój brat ,a Justin to mój chłopak’ – powiedziałam i odwróciłam się do Romana.

-‘ Chcę tylko stanąć z tyłu i obejrzeć walki to wszystko. Nie jestem tu ,żeby tańczyć’. –wskazałam na swoją nogę i ubrania. –‘proste’.
 Roman chrząknął  –‘Lepiej ,żeby tak było. Nie chce mieć do czynienia z twoimi braćmi czy Justin’em jeśli zostaniesz skrzywdzona,’ – powiedział na co skinęłam .
Wpuścił mnie na co się uśmiechnęłam. –‘ Dziękuje Roman,’ – powiedziałam i skakałam za nim.
 Jedyną dobrą stroną bycia praktycznie złamaną są współczujący ludzie dający i robiący dla ciebie rzeczy. To niebo leniwych osób.
 Gdy skakałam do wejścia słyszałam jak ludzie, którzy nie zostali wpuszczeni kłócą się z Romanem i młodszym bramkarzem, ale zignorowałam krzyki i kontynuowałam skakanie do środka.

  Punkt drugi mojej misji – Dostać się do Jed’s niewykryta (Zaliczony)

Słodko

 Punkt trzeci mojej misji – Zaszyć się z tyłu i obejrzeć walki niezauważona (w toku)

 Dotarłam do drzwi prowadzących do podziemnego klubu i westchnęłam. Moja pieprzona noga sprawiała, że rzeczy były dla mnie trudne. Otworzyłam drzwi i rzuciłam moje kule na dół. Obróciłam się i powoli, bardzo powoli schodziłam na dół kładąc na drabinie jedną nogę. Jeśli drabina byłaby osobą ,jestem pewna jak cholera, że dusiłabym ją do śmierci, to jak mocno moje dłonie były chwycone stali.
 Myślę szczerze, że zajęło mi pięć minut by zejść na dół, ale ostatecznie zeszłam na dół.

-’Wow.’ - Powiedziałam zdyszana i całkiem obolała.
Pan który zdejmował tę drabinę był nieustępliwy, tak bałam się pójścia na fizjoterapię z Jamie. Wiem na pewno, że on sprawi, że ciągle będę musiała ćwiczyć..... Już się mecze na sama myśl.
  Potrząsnęłam głową oczyszczając moje myśli i otwierając drzwi do Jed’s. Jęknęłam kiedy zobaczyłam jak pełno tu było. Nowy bramkarz nie żartował, to miejsce było cholernie zapełnione.
 Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, że nikogo nie było przy stoliku moich braci. Większość pozostałych była w okolicach klatki, poczułam chore uczucie w żołądku wiedząc, że turniej niedługo się zaczynie.

 - ‘Panie i panowie, dziwki i pionki witam na pierwszym turnieju walk w klatkach w Jed’s.‘ -Głos Marka rozbrzmiał przez cały klub powodując, że każdy bardzo głośno wiwatował.

 Przysięgam na Boga, że jednego dnia będę obok niego, kiedy obraża kobiety nazywając je dziwkami i uderzę go cholernie mocno, tak że jego wnuki poczują to.

Uśmiechnęłam się w myślach  następnie  przeszłam bliżej tłumu pamiętając żeby trzymać się blisko ściany. Czułam ze moja misja zmienia się całkowicie. Musiałam zrobić wszystko ,aby nikt mnie nie zauważył co udawało mi się jak do tej pory dobrze.
Bije cię na głowę James Bond.
-‘Zasady turnieju są takie ze nie ma żadnych zasad’. - powiedział Mark. –‘Nie możecie przestać walczyć dopóki przeciwnik nie straci oddechu, to byłoby morderstwo ale my nie możemy  wezwać tutaj  policji  tak długo dopóki nie opuści klatki oddychając.’ – dodał.
- 'o moj boze" – wymamrotałam.
Naprawdę Mark musiałeś wspomnieć o tym morderstwie? Ta myśl ,że Justin’owi i Harley’owi mogłoby się cos stać naprawdę mnie wkurzała.
Jednak w pewnym sensie dobrze że Mark o tym wspomniał Harley i Justin prawdopodobnie zabiliby Jeff’ ,a nawet gdyby ta zasada nie obowiązywała to naprawdę nie chce odwiedzać ich w więzieniu przez następne 25 lub więcej lat.
  Miałam wątpliwości czy oni przeżyliby wiezienie, oczywiście byli skurwielami i mogli zadbać o siebie ale byli również dobrze wyglądającymi facetami.
 Goście w środku na pewno będą chcieli i zrobią z nich swoje suki.
 Wybuchłam w myślach śmiechem ,ale przestałam gdy zobaczyłam dziwne spojrzenia osób obok mnie.
 -‘Zaczynają Harding i Turner’ – Mark krzyknął. –‘ Zakłady zostaną zamknięte dopóki walka się nie skończy, będą ponownie otwarte dla walki numer dwa.’
Zamarłam w miejscu gdy nazwisko Jeff’a zostało wymienione. Skurwysyn.
Muzyka była grana głośno kiedy Jeff i jego przeciwnik weszli do klatki. Mark i inni robili zakłady w ostatniej chwili. .Podniosłam się nad ladę co było trudne do zrobienia, bar blisko końca klubu nie był w użyciu ,a światła były wyłączone.

 Ciemność dawała mi dodatkowe zabezpieczenie w tym ze nikt nie mógł mnie zobaczyć, co się nie mogło zdarzyć ponieważ wszyscy byli skupieni na walce.
 Zerknęłam dookoła tłumu teraz miałam lepszy widok i od razu zobaczyłam Justin’a, mojego brata i dziewczynę która stała przed klatką.
 Mieli idealny widok na każdą walkę z miejsca gdzie stali.
 Wywróciłam oczami i potrząsnęłam głową lekko się uśmiechając. Oni naprawdę wyglądali jak twardziele i wszyscy tak myśleli przez ostrożne spojrzenie jakie im dawali.
Wiedziałam ze Mark mówił do mikrofonu ,ale nie zwracałam uwagi na niego ani na klatkę. Dopiero głośna muzyka i oklaski zmieniły to. Odwróciłam się do klatki i zobaczyłam Jeff’a który był na Turn’erze- gość był bojowy.
-‘ Dalej Tuner,’ – krzyknęłam.
  Nie przejmowałam się ,że ktoś może mnie usłyszeć ponieważ w klubie było głośno i mój głos ginął w krzykach innych.
 Odwróciłam się od tłumu i skupiłam się znowu na klatce gdzie zobaczyłam Turner’a stojącego na nogach, zaskoczonego Jeff’a i pięknego prawego sierpowego w szczękę. Dopingowałam i klaskałam.
 Nagle przestałam i spojrzałam  na swoje dłonie. Dwa miesiące temu na pewno bym płakała i zgłupiała oglądając walkę ale teraz biorę leki  i oglądam je z pierwszej ręki z Justin’em i Harley’em  Zaczynam uważać teraz takie walki za...okej. Tylko dlatego ze każdy z tych gości w walce jest gotów i z jakiś przyczyn czerpie przyjemność z bicia siebie nawzajem.
 Nadal myślę ze bar, walki albo coś mogło przyprawić mnie o mdłości.
-‘ Ohhh, Eye gouge,’* - głos Marka wyrwał mnie z moich myśli.
 Spojrzałam ponownie na  klatkę gdzie Jeff uderzał oczy Turner’a.
                                


                                                                     ********
* 'eye gouge' - szczerze nie wiem jak to przetłumaczyć to najprościej mówiąc jakby uderzanie podczas walki w oko.

Oto i 1 część rozdziału ! Chciałabym podziękować wszystkim osobą ,które pomogły mi ją przetłumaczyć jestem wam bardzo wdzięczna szczególnie ,że sama nie mam na to czasu. Co do 2 części rozdziału musicie cierpliwie czekać, pojawi się ona niedługo! Przepraszam jeśli są jakieś błędy !
Jeśli macie jakieś pytania piszcie na naszego TWITTERA  ----> https://twitter.com/brawlerspl

- Dominika :)

9 komentarzy:

  1. Jejku... świetnie, że dałyście radę. Ja niestety nie uczę się angielskiego, więc nie mogę pomóc. Czekam z cierpliwością, wierzę w Was <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju super juz czekam na następnym ���� - Wera

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział �� czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  4. O KURCZE, jednak skubana się dostała tam. Czekam na kolejną część. Jestem ciekawa co się wydarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal potrzebna jest pomoc w tłumaczeniu ! Chętnych zapraszam na naszego twittera !

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, czytalam Wasze notki i komentarze i widze ze potrzebujecie pomocy w tlumaczeniu ja chetnie wam pomoge. Dajcie znac na maila (dreaming.girl.126@gmail.com) jesli jestescie zainteresowane. .M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest to moje ulubione fanfiction, więc co chwilę zerkam czy pojawił się nowy rozdział. Pomogłabym wam z tłumaczeniem gdybym była ciut lepsza z angielskiego, lecz niestety nie jestem. Jednak mam nadzieję, że znajdą się do tego ludzie. Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  8. aaa czekam na druga czesc!!!

    OdpowiedzUsuń