środa, 20 sierpnia 2014

Chapter 26, part II

Harley poszedł spać, bo bolała go szczęka, a Justin i ja zwinęliśmy się w kłębek na kanapie by obejrzeć telewizję.
-Dlaczego w domu bractwa jest bal kostiumowy pod koniec listopada?- zapytałam Justina.
-Mamy ich wiele w ciągu roku. Poza tym miesiąc temu byłaś w szpitalu i nie mogliśmy iść na przyjęcie halloweenowe które urządziło bractwo, więc to będzie dla ciebie jak poprawka.- wzruszył ramionami a ja się uśmiechnęłam.
-Tak, masz racje.-powiedziałam i przytuliłam się do niego.-Cieszysz się z powodu meczu lakersów w piątek?- zapytałam.
Pokiwał głową.
-Bardzo. Ale będę za tobą tęsknił.-zmarszczył brwi a ja się uśmiechnęłam.
-Będziesz dobrze się bawił i nie martw się, też będę za tobą tęsknić. Dwie długie noce będę spała sama.- powiedziałam a on jęknął na co się zaśmiałam.
-Jaxon będzie strasznie zazdrosny, on i tata kochają lakersów.- powiedział Justin ziewając.
Ukryłam uśmiech.
-Cóż, w przyszłości będziesz mógł pójść z nimi.- powiedziałam.
Justin uśmiechnął się szeroko.
-To prawda. Gotowa by iść do łóżka?- zapytał.
Pokiwałam głową i wstałam.
-Jestem taka zmęczona.-ziewnęłam kiedy Justin wziął mnie w ramiona i zaniósł mnie do sypialni.
-Żadnego seksu, wciąż nie śpię. Jeśli usłyszę jakieś jęki lub huk, odetnę ci kutasa, stary. -krzyknął Harley na co Justin zaklął.
Zaśmiałam się.
-Nie martw się, nic nie zrobimy, starszy bracie.-odkrzyknęłam na co Justin znowu zaklął.
Weszliśmy do sypialni i zamknęliśmy drzwi.
-Nie kłamałam mówiąc że jestem zmęczona, poza tym zrobiliśmy to dzisiaj zanim poszłam na obiad.-powiedziałam przebierając się w jedną z koszulek Justina. Wzięłam zdjęcie z Jake'iem i włożyłam je do jednej z ramek dla najlepszych przyjaciół, które zawsze kupuje mi Rayne po czym położyłam ją na stoliku nocnym po mojej stronie łóżka. Rozciągnęłam się trochę i odwróciłam w stronę Justina. Przyglądał mi się i oblizywał wargi.
-Nigdy nie mam ciebie dość, kochanie. Szczególnie kiedy masz na sobie moją koszulkę i tylko majtki pod spodem.- powiedział i złapał mnie za tyłek przyciągając do siebie.
 -Nie podniecaj się, Justin. Przyjdzie Harley i cię zabije.-powiedziałam a on jęknął.
-Dobra.-burknął kiedy wdrapaliśmy się na łóżko.
Czułam jego wzwód na swoim tyłku i plecach kiedy leżeliśmy przytuleni do siebie. Pięć minut później wciąż nie mogłam spać, ponieważ jego wzwód wciąż był do mnie przyciśnięty.
Westchnęłam.
-Serio Justin?
-Nie mogę nic na to poradzić, jesteś zbyt seksowna.- sapnął a ja się zaśmiałam.
Odwróciłam się i zaskoczyłam go mocno go całując. Całowaliśmy się przez kilka minut, stawało się to bardziej intensywne ale wiedziałam, że nie mogliśmy uprawiać seksu bo prawdopodobnie Harley naprawdę zamordowałby Justina, więc zdecydowałam się pozbyć jego problemu na dole.
-Nie wydawaj z siebie żadnego dźwięku.- wyszeptałam mu do ust po czym zniżyłam się pod kołdrę.
-Co masz na  myśli-Kyah- wyszeptał/jęknął kiedy zsunęłam mu bokserki i przejechałam językiem wzdłuż jego penisa. Dmuchnęłam na niego i poczułam jak jego nogi się napinają. Wzięłam go do ust i pomagałam sobie ręką, skupiając się na ssaniu i wirowaniu mojego języka wokół niego.
-Jezu Chryste.- wyszeptał i zaplątał swoją dłoń w moich włosach.
Wzięłam go do końca a on jęknął i mocniej złapał mnie za włosy.
-O cholera.-jęknął kiedy zrobiłam to jeszcze trzy razy. Lekko go ugryzłam by przypomnieć mu żeby był cicho. Zaczęłam ssać mocniej, chcąc by wkrótce doszedł i żebym mogła pójść spać. To brzmi okropnie, ale byłam zmęczona a gdybym nie pomogła Justinowi to jego wzwód wbijałby mi się w plecy przez pół nocy.
Dziewczyny robią to co muszą.
-Tak.-wyszeptał kilka minut później wyrzucając biodra do przodu.
Spuścił się do moich ust i wydał z siebie cichy jęk, po czym opadł na łóżko. Połknęłam płyn z moich ust i lekko zadrżałam. Nie obchodzi mnie do mówią inne dziewczyny, sperma nie smakuje dobrze, jest zbyt słona! Wytarłam usta wierzchem dłoni i wspięłam się z powrotem na swoje miejsce. Wzięłam łyka napoju który miałam obok łóżka i położyłam się na poduszce.
-Dziękuję -wydyszał Justin. Zachichotałam odwrócona do niego plecami. Objął mnie dłonią wokół talii i przybliżył mnie do siebie. -Jesteś niesamowita.- wyszeptał mi do ucha.
-Wiem.- ziewnęłam a ona się zaśmiał.
-Kocham cię, Kotku.- ziewnął głośno powodując że się uśmiechnęłam.
-Też cię kocham, skarbie.-powiedziałam zamykając oczy.

*

-Cholera, mami, jesteś wyrośniętą laską. Wyglądasz jak właściwa mamacita.- powiedziała do mnie Rayne kiedy okręciłam się aby pokazać im kostium który wybrałam na imprezę. Zaśmiałam się.
-Lara Croft jest twardzielką, mając trzech braci twardzieli i chłopaka który walczy, raczej nie mogę się przebrać za stokrotkę, prawda?- powiedziałam i Baila się zaśmiała.
Spojrzałam na ich stroję i szeroko się uśmiechnęłam. Rayne była przebrana za kobietę kota, Baila za dżina a siostra Anna pozostała przy swojej pracy i przebrała się za pielęgniarkę ale z wydekoltowanym strojem.
-Dobry Boże, wszystkie wyglądacie jak zdziry.-powiedziałam a one wybuchnęły śmiechem.
Rayne mnie szturchnęła.
-Masz na sobie mniej ubrań niż ja, więc to ty nią jesteś.- zaśmiała się.
Zachichotałam, a ona wzięła się zaplatanie mi warkocza takiego jaki miała Lara Croft w filmie.
-Wasza czwórka jest już gotowa?- zawołał Dante z salonu.
W tym momencie znajdowaliśmy się w moim mieszkaniu. Kiedy powiedziałam dziewczynom o imprezie były bardzo podekscytowane i zdecydowały że przygotujemy się tutaj, a chłopcy po prostu wpadną po nas i zabiorą nas na miejsce. Kiedy dowiedzieli się że idziemy pobiegli po kostiumy, bo nie chcieli nas puścić samych. Głupcy.
-Tak.-krzyknęła Rayne i poprawiła swój kostium. Otworzyła drzwi i wyszła.
-O cholera, mami!- krzyknął Dante.-Wyglądasz cholernie seksownie.
Zaśmiałyśmy się.
Następnie wyszły Baila i Anna, a ja złapałam swoje sztuczne bronie i włożyłam je do kabur na udach.
-O słodki Jezu- powiedział Jackson.-Czy teraz dostanę swoje 3 życzenia, piękna?
Zaśmiałam się wychodząc z pokoju i zmierzając do salonu. Oczy Harleya były przyklejone do Anny, podczas gdy Jackson testował koszulkę Baili by sprawdzić czy była prześwitująca. Natomiast Dante, cóż, próbował przekonać Rayne by poszli do niej do pokoju co sprawiło że się zaśmiałam.
-Gotowi do wyjścia?- zapytałam studiując chłopców wzrokiem.
Harley był przebrany za pirata, Jackson za piłkarza, Dante za szefa mafii a Justin za wampira. Moi bracia natychmiast na mnie spojrzeli tak samo jak Justin, który siedział na krześle przy kuchennej ladzie.
-O kurwa, kochanie.- powiedział Justin i zeskoczył z krzesła by do mnie podejść. Objął mnie ramionami i złapał mnie za tyłek.
-Justin.-powiedzieli równo moi bracia. Zaśmiał się.
-Przepraszam, ale wygląda cholernie seksownie.-odpowiedział patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się.
-Ty też wyglądasz seksownie, pani wampirze.-uśmiechnęłam się szeroko.
Podniósł do góry prawą rękę w której miał butelkę sosu truskawkowego z której zeszła etykietka. Przechylił moją głowę i wycisnął go trochę na moją szyję, sprawiając że wyglądała na zakrwawioną i zlizał go przygryzając przy tym żartobliwie moją szyję.
-Ja następna. Chcę zostać ugryziona przez wampira.-wtrąciła Rayne.
Justin się zaśmiał tak samo jak Dante.
Justin polał jej szyję syropem i zlizał go lekko ją gryząc, sprawiając że krzyknęła po czym zaczęła się śmiać kiedy Justin zrobił to reszcie dziewczyn, zostawiając czerwone plamy na naszych szyjach.
Uśmiechnął się z dumą.
-Oznaczyłem was wszystkie. Teraz jesteście moje.- powiedział z akcentem Drakuli.
Harley i Jackson żartobliwie go uderzyli sprawiając że wszyscy się zaśmialiśmy.
-To czas na imprezę. Chodźmy!-krzyknął Dante a dziewczyny zaczęły wiwatować.
Szłam za dziewczynami i przed chłopakami co im się nie podobało.
-Przepraszam  Kyah ale idź przed dziewczynami. Twój tyłek jest ledwo przykryty i nie mogę na to patrzeć.- powiedział Jackson a ja się zaśmiałam.
Wyjęłam jedną z moich sztucznych broni i przyłożyłam mu ją do głowy.
-Bang.- kliknęłam na nią.
Upadł na ziemię i udawał że umiera, krzycząc. Uśmiechnęłam się i zdmuchnęłam na niby dym z wylotu broni.
-Nie zaczynaj ze mną.-powiedziałam.
Moi bracia i Justin uśmiechnęli się ironicznie ale unieśli ręce w geście obronnym podczas gdy Jackson jęczał na ziemi wciąż "umierając".
-Okej, już możesz wstać.-zaśmiałam się kontynuując wyjście z budynku.
Przeszliśmy trzy przecznice do domu braterstwa. Usłyszeliśmy muzykę zanim zobaczyliśmy budynek.
-Dobra, gliny zakończą imprezę przed północą z powodu hałasu.-powiedziałam gdy Justin owinął ramię wokół mnie.
-Te imprezy mają miejsce co dwa miesiące. Domy w sąsiedztwie są wykupione przez ludzi z bractwa, więc nie będzie narzekań na hałas.- wyjaśnił.
-Ochhh.-powiedziałam a moi bracia zaśmiali się ze mnie.-Co?- zapytałam ich.
Dante uśmiechnął się szeroko.
-Wciąż robisz tą samą minę. Otwierasz usta, mówisz "ochhh", a później twój nos drga gdy w końcu coś załapiesz.- wyjaśnił.
-To nieprawda. -powiedziałam. Harley się zaśmiał.
-Właśnie że tak, siostrzyczko.
Uderzyłam go w ramię.
-Kłamiesz.
Zaśmiał się i lekko trącił mnie łokciem.
-Dayummmm, Lara Croft w budynku.- krzyknął męski głos kiedy zbliżyliśmy się do domu.
Justin i moi bracia naprężyli się, a ja zaśmiałam kiedy zobaczyłam do kogo należy ten głos.
-Kocham twój strój, Jake.- uśmiechnęłam się i podbiegłam do niego rzucając się na niego by go przytulić.
Jake uśmiechnął się i zrobił obrót kiedy wypuścił mnie z ramion.
-Seksowny, prawda?-powiedział i pokazał na swój strój Jacoba Blacka. Co jest ironiczne bo w filmie przezwisko Jacoba to Jake.
Nigdy wcześniej nie widziałam jego ciała, ale tak, Jake miał mięśnie brzucha, bardzo widoczne mięśnie brzucha. Miał na sobie sztuczną opaleniznę by wyglądać tak jak Taylor Lautner, ale wyglądała bardzo dobrze, wcale nie tak bardzo sztucznie. Założył spodnie 3/4, tatuaż na ramieniu a jego włosy były ciemniejsze i zmierzwione.
-Zafarbowałeś włosy na ciemniejszy kolor?- zapytałam poprawiając je z przodu. Pokiwał głową.
-Tak, to szamponetka. Muszę wyglądać jak wielki, zły wilk.- zaśmiał się.
-Zdjęcie, ludzie?- dziewczyna przebrana za modelkę bielizny- zgaduję przez to że była w samej bieliźnie- zapytała mnie i Jake'a. Spojrzałam na swoją grupę, która tylko nam się przypatrywała. Chłopcy oczywiście piorunowali Jake'a wzrokiem.
-Grupowe zdjęcie?- zasugerowałam.
Dziewczyna spojrzała do kogo się zwróciłam.
-Harley, Jackson, Justin... Dante. Nie zauważyłam was. Zdecydowanie musicie zrobić grupowe zdjęcie.- uśmiechnęła się promiennie.
Wywróciłam oczami. Nawet Dante otrzymał reakcję typu "omójboże, to bracia Edwards" a był pierwszoroczniakiem. Naprawdę będzie się rozkoszował kolejnymi czterema latami popularności.
-Kocham zdjęcia.-pisnęła Rayne. Szarpnęła Dante do przodu sprawiając że się zaśmiał.
Na początku było trochę niezręcznie, pary ustawiły się razem podczas gdy ja stanęłam pomiędzy Justinem i Jake'iem i objęłam ich ramionami w talii, więc żaden z nich nie czuł się jak outsider.
-Uśmiech.-powiedziała dziewczyna w bieliźnie, a my tak zrobiliśmy. Następnie poszła zrobić dla nas kilka kopii. Weszliśmy do środka gdzie wszystko się trzęsło. Byłam już w Jed's ale nigdy na prawdziwej domówce, to było swego rodzaju niesamowite.
-Shoty!- krzyknęła Rayne.
Zaczęłam się śmiać, ale przestałam kiedy poczułam ramię wokół siebie.
-Nie możesz pić, kochanie.-powiedział do mnie Justin.
Westchnęłam.
-Wiem.- burknęłam i odwróciłam się by pójść do kuchni z Rayne i dziewczynami.
-Bierzesz Lamictal, prawda?- zapytała Anna.
Pokiwałam głową a ona się uśmiechnęła.
-Możesz pić w małych ilościach biorąc ten lek, poza tym będę tutaj żeby mieć na ciebie oko.
Moja twarz się rozpromieniła.
-Naprawdę? To nie wyrządzi żadnych szkód?- zapytałam.
-Cóż, picie będąc bipolarnym nigdy nie jest dobrą opcją, ale kilka czerwonych kubeczków nie wyrządzi ci krzywdy. Wzięłaś leki 3 godziny temu i już są rozpuszczone ale na wszelki wypadek nic mocnego, tylko piwo. Ustanówmy twój limit na 3 kubkach, nie będziesz pijana tylko trochę wstawiona.- zaproponowała.
Złapałam mały, pusty czerwony kubeczek i nalałam do niego jasnego piwa.
-Jak dla mnie brzmi dobrze.- powiedziałam i dziewczyny zachichotały.
Wzięłam łyka napoju i poczułam się jak w niebie.
-Smakuje tak dobrze.- powiedziałam i dziewczyny się zaśmiały wypijając shoty.
-Kyah.- wrzasnął głos Harleya.
Podskoczyłam trochę ale nie rozlałam piwa.
Jestem taka utalentowana.
-Co Harley? Boże, przestraszyłeś mnie.-uderzyłam go w ramię.
Sięgnął by zabrać mi piwo, ale się od niego odsunęłam.
-Woah, co ty robisz?- zapytałam.
Justin i Jackson weszli do kuchni a z nimi jakieś dziewczyny. Ignorowali je, ale one wciąż mówiły do nich i chichotały.
-Anna powiedziała że jeśli wypiję kilka małych kubków piwa to nic się nie stanie. Tylko trzy, nie więcej.- wyjaśniłam.
Twarz Justina zamieniłam się w kamień i westchnęłam wiedząc co się stanie.
-Co do chuja, Kyah? Wiesz że nie możesz pić.- warknął. Wywróciłam oczami i wzięłam łyka piwa.
-Wow, popatrz na to. Właśnie to zrobiłam.- powiedziałam, a on warknął i pokręcił głową.- Spójrzcie misie, wszystko będzie dobrze.-powiedziałam po czym odwróciłam się i pociągnęłam dziewczyny do salonu, gdzie tańczyli ludzie. Pan Saxobeat puszczał muzykę i natychmiast wpadłyśmy w nastrój do tańczenia. Rayne oczywiście ocierała się o nas tyłkiem co przyciągnęło wzrok płci męskiej. Wpatrywali się w nas, szczególnie kiedy złapała mnie za tyłek co sprawiło że się zaśmiałam. Moi bracia i Justin weszli do pokoju i ruszyli przeprowadzić małą rozmowę z kolesiami, którzy się na nas patrzyli. Ci zaśmiali się ale pokiwali głowami i spojrzeli w inną stronę. Doszłam do wniosku że to ludzie z bractwa i dlatego moi bracia na nich nie nakrzyczeli.
-Zrób szpagat.-powiedziała do mnie nagle Rayne. Wywróciłam oczami.
-Dlaczego?- zapytałam, a ona wzruszyła ramionami.
-Baila nie wierzy że potrafisz go zrobić.-odparła. Zaśmiałam się.
-Jak w ogóle doszło do tego że o tym rozmawiałyście?- zapytałam ich podczas gdy Anna wciąż tańczyła wokół nas. Baila wzruszyła ramionami.
-Jest tutaj dziewczyna przebrana za gimnastyczkę i nawet nie potrafi zrobić szpagatu, poprosiłam żeby go zrobiła na co ona odpowiedziała że nie potrafi co trochę zniszczyło mój entuzjazm, bo chciałam zobaczyć jak go robi. Wtedy Rayne powiedziała że ty potrafisz go zrobić, a ja na to niemożliwe, a ona "możliwe"-
-Okej, rozumiem.- przerwałam Baili śmiejąc się.- Potrzymaj to.- powiedziałam do niej i podałam jej kubek. Wzięła go, a ja zrobiłam krok do tyłu i potrząsnęłam trochę nogami. Powoli ześlizgnęłam się na ziemię tak, że moje nogi były wyprostowane a tyłek spoczywał na ziemi.
-O cholera.- powiedział wchodząc Jake. Zaśmiałam się po czym wstałam. Poprawiłam spodenki bo mój tyłek praktycznie z nich wyleciał.
-Nie rób dzisiaj więcej szpagatu.-ostrzegł mnie Jackson.
-Poprosiłam ją by to zrobiła, kochanie nie bądź zły.- Baila wydęła wargę. Zwęził oczy, ale chwilę później się uśmiechnął kiedy podbiegła do niego i wskoczyła mu w ramiona, owinęła nogi wokół jego talii i pocałowała go.
-Obrzydliwe.- zadrżałam a dziewczyny zachichotały.
-Kyah.-powiedział głos zza Jake'a.
-Lana?- powiedziałam i uśmiechnęłam się kiedy ją zobaczyłam- Cześć, jak się masz?- powiedziałam i uścisnęłam ją.
-Świetnie, nie wiedziałam że dzisiaj tutaj będziesz.-powiedziała.
Jake spojrzał na nas obie i owinął ramię wokół talii Lany. Szybko skojarzyłam fakty, to ona była dziewczyną z którą się spotykał. Szeroko się uśmiechnęłam na co Jake wywrócił oczami ale się zaśmiał.
-Jake mnie zaprosił.-odpowiedziałam. Lana przyjrzała nam się.
-Och, znacie się?- zapytała. Pokiwałam głową.
-Najlepsi kumple.- uśmiechnęłam się.
-Ooo, ona jest twoją najlepszą przyjaciółka.- powiedziała do Jake'a a on pokiwał głową.-Ale spotykaliście się, prawda?- dodała. Potarłam swoją szyję.
-Um, tak chodziliśmy na randki, ale zdałam sobie sprawę z tego że jest dziwny i najlepiej będzie jeśli zostaniemy przyjaciółmi.- uśmiechnęłam się ironicznie.Jake warknął i rzucił się na mnie sprawiając że się zaśmiałam. -Żartuję.- krzyknęłam.
Cofnął się i  z powrotem owinął ramię wokół Lany.
-Tak właśnie myślałem.- powiedział kiedy ja się poprawiałam.-Chcesz coś do picia, skarbie?- Jake zapytał Lany, ona pokiwała głową a on pocałował ją w policzek i ruszył w stronę kuchni.
-Nie masz nic przeciwko temu żebym spotykała się z Jake'iem, prawda?-zapytała mnie Lana. Zaśmiałam się i pokręciłam głową.
-Nie, on jest tylko moim przyjacielem. Ja spotykam się z nim.-pokazałam na Justina, który rozmawiał z Harleyem i kilkoma innymi chłopakami.
Lana przyjrzała się mu i uśmiechnęła.
-Widziałam jak walczył w Jed's, jest całkiem dobry.-powiedziała.
Pokiwam głową, uśmiechając się.
-To prawda, jest.
Na jej twarzy pojawiło się coś w rodzaju grymasu po czym spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. To było trochę dziwne, ale nie zwróciłam na to większej uwagi.
-Będzie walczył w turnieju w klatce za trzy tygodnie?- zapytała mnie. Westchnęłam i pokiwałam głową.
-On i mój brat biorą udział głównie dlatego by skopać dupę jednemu kolesiowi.- wzruszyłam ramionami.
Lana wydawała się tym zainteresowana, bo uniosła brew.
-Któremu kolesiowi?- zapytała.
-Jeff'owi Hardingowi. Jest chorym zboczeńcem.- odparłam a Lana przygryzła swoją wargę, ale nic nie powiedziała.
-Więc go nie lubisz?- zapytała chwilę później.
-O niee, ten koleś jest idiotą. Próbował mnie zaatakować w Jed's ale Justin go powstrzymał.- powiedziałam. Powoli pokiwała głową.
-Faktycznie brzmi jakby był idiotą.- powiedziała a ja pokiwałam głową na znak że się zgadzam. Potrząsnęła głową po czym westchnęła. -Idę zaczerpnąć trochę świeżego powietrza.
Nie czekała na moją odpowiedź, po prostu ruszyła by przedostać się przez tłum.
-Lana.-krzyknęłam za nią. Ona jednak mi nie odpowiedziała, ale wiedziałam że coś jest z nią nie tak. Odwróciłam się w stronę Justina. -Wychodzę na zewnątrz z Laną by zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, skarbie.- krzyknęłam. Pokiwał głową, więc przedostałam się przez tłum do drzwi wejściowych i wyszłam na zewnątrz. Rozejrzałam się dookoła by znaleźć Lanę. Zobaczyłam jak idzie wolno wzdłuż drogi oddalając się od domu i pobiegłam za nią.
-Lana.-krzyknęłam. Odwróciła się gdy mnie zauważyła. Rozmawiała przez telefon, ale rozłączyła się kiedy znalazłam się blisko niej. -Wszystko w porządku?- zapytałam, ale zamarłam kiedy koło niej zatrzymał się czarny Jeep. Wyskoczyli z niego dwaj mężczyźni i wciągnęli ją do środka, nie walczyła z nimi, ale ci kolesie byli wielcy, więc nie mam pojęcia czy udałoby jej się ich pokonać. Zaczęłam krzyczeć po pomoc, ale przerwała mi dłoń przykrywająca moje usta. Ten sam wielki Jeep pojawił się obok mnie i przeklęłam. Przez to że była noc ledwo można było cokolwiek zobaczyć jeśli nie znajdowało się to pod lampą.
-Kayh?- wrzasnął głos Lany kiedy zostałam wepchnięta do samochodu.
Mężczyzna usiadł usiadł po naszych obu stronach więc siedział po środku tylnych siedzeń.
-Lana, co się do cholery dzieje? Kim są ci kolesie?- zapytałam prawie płacząc.
Ona natomiast wzruszyła ramionami jakby się tym nie przejmowała.
-Loan Sharks.-odpowiedziała.

Co do cholery?


_____________________________

cześć, zdaję sobie sprawę z tego ile musieliście czekać, PRZEPRASZAM! Ale jakoś tak wyszło, w dzień nie siedzę na komputerze, a wieczorem zazwyczaj moi znajomi ożywają i gdzieś wychodzimy. Ostatnio wzięłam się za rozdział i nagle dostałam follow do Justina! TAK UDAŁO SIĘ WRESZCIE!! Ok, ale nie o tym tutaj mowa. Niedługo rok szkolny, wraz z resztą tłumaczek postaramy się ustalić co ile będzie się pojawiał rozdział.

I właśnie zaczyna się drama, której w kolejnych rozdziałach będzie coraz więcej.

Udanych ostatnich tygodni wakacji! 

@demomahaboys (zmienione z @vansonbiebur) 





30 komentarzy:

  1. W końcu jest rozdział! :D podoba mi się i jestem ciekawa co to za gość i co się stanie

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurwa ja pierdole co sie dzieje? :O
    mam nadzieje, ze nie powtorzy sie to samo co przydarzylo sie kayah jak byla mala :(((
    swietny rozdzial, bo bylo wszystkiego po trochu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy juz mowilam, ze kocham to opowiadanie? Kocham! Brawa dla autorki i tlumaczek bo robicie to super :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej.
    ciekawe co bdz dalej.
    czekam na nn. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja pierdziele

    OdpowiedzUsuń
  6. Justin, dlaczego nie poszedłeś za nią? Pewnie specjalnie ci mężczyźni zabrali Kyah, żeby zrobić na złość braciom czy coś
    Uwielbiam, jak coś złego się dzieje w ff, więc to mi nie przeszkadza haha
    Z niecierpliwością czekam na następny. 😊 Gratuluję follow od Justina! :) xx /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo fuck ! Jjjsjjssj o matko !

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie! KYAH nie może być porwana drugi raz! Wiedziałam,że cos będzie nie tak na tej imprezie. Świetny rozdał! Nie mogę się doczekać nn

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na nn mam nadzieję że będzie prędzej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na nn z zniecierpliwieneim :) -super jest ale fajnie by bylo gdyby za dmtymi dramami nie szlo rozstanie z Justinem bo jest tak sloooodko ...-o.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział kckc czeska mam nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O fuck!! Co się dzieje??? Czekam na nn!! ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. omg sie dzieje, cos mi sie wydaje że aż za dużo tego będzie ale cóż, do następnego xo

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaaa!! Kiedy nn?

    OdpowiedzUsuń
  16. Jezu,ciekawe o co chodzi o.O
    Gratulacje! ;3

    OdpowiedzUsuń
  17. Omg masakra ;o wiem ze sa wakacje ale prosze was , dodawajcie rozdzialy czesciej...

    OdpowiedzUsuń
  18. boziu drogi ........ kocham to ff
    !!!!!czekam niecierpliwie na kolejny:3

    OdpowiedzUsuń
  19. ( Przepraszam za spam )


    DWOJE LUDZI
    Dwa światy, różniące się od siebie niemal, że każdym szczegółem. Ona i On. Do tej pory niby różni ludzie, ale mimo wszystko życie stawia ich na tej samej drodze. Młoda dziewczyna, pochodząca z bogatego domu, pełnego miłości i szczęścia, lecz do czasu w którym pojawia się on. Chłopak, którego życie jest całkowitym przeciwieństwem szczęścia. Ciągłe rodzinne kłótnie, brak pieniędzy i poczucia bezpieczeństwa. Czy to nie dziwne, że mimo wszystko ludzie całkowicie do siebie nie podobni znajdą w sobie pocieszenie, czy może los, który sprawił że oboje się poznali doda im więcej nieszczęścia niż mieli wcześniej?
    _____
    Witam .

    Chciałabym wszystkich serdecznie zaprosić na bloga pt. "BECAUSE i DIRECTED MY LIFE" (http://desireshavenolimits.blogspot.com/) Nie jest to żadne tłumaczenie. Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Jeżeli przeczytacie to bardzo proszę o wasz komentarz, opinię. To naprawdę się dla mnie liczy.

    Dla zaciekawionych, tu jest zwiastun - http://desireshavenolimits.blogspot.com/p/zwiastun.html .

    Pozdrawiam. : D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy rozdział następny

    OdpowiedzUsuń
  21. kocham Was i to tlumaczenie, alr naprawde po malu zaczyna mnie to wkurzac, ze tak rzadko dodajecie rozdzialy... ostatnio bylo napisane ze rozdzial w przyszlyym tygodniu, a czekalam jakies 4 tygodnie na niego lol
    jezeli nie dajecie rady to poszukajcie innych tlumaczek..
    ogolnie nie przeszkadza mi czekanie na rozdzial o ile to nie jest jakis dlugi okres czasu... jezeli dodawalybyscie chociaz jeden rozdzial na tydzien, albo nawet jeden co dwa tygodnie byloby niesamowicie... ale wy wolicie dpdawac jeden rozdzial co 2 miesiace, to smutne ale prawdziwe...
    mysle ze moglybyscie tlumaczyc kawalkami, kilka razy w tygodniu po np 1/4 rozdzialu i byloby okej...
    no nic, to tylko taka moja uwaga, mozece to zlekcewazyc, ale po prostu przez takie dlugie czekanie zapomina soe co bylo w poprzednim rozdziale i mnie osobiscoe nudzi sie to ciagle przypominanie co bylo....
    nadal nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu i naprawde bylabym wdzieczna jesli dodacie go jeszcze w tym tygodniu.. czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Może taka sugestia piszcie w notkach kiedy rozdział bo ja wchodzę codziennie i mnie to męczy naprawdę wtedy uniknięcie niemiłych komentarzy i hejtów. I wtedy będzie ok :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytam ! Ale wkurza mnie że nie dodajcie rozdziału :O

    OdpowiedzUsuń
  24. Ej no kiedy nowy rozdział, bo wy się w ogóle nie odzywacie xD ile jeszcze ?

    OdpowiedzUsuń
  25. przepraszamy! do końca tygodnia dodam ;)

    OdpowiedzUsuń