niedziela, 2 lutego 2014

Chapter 19

- Nie ma mowy, nie możesz tego zrobić. Kocham Twój naturalny kolor włosów! - głos Rayne'a wpadł w moje uszy

-Nie wiem..- mruknęła Baila.

Powoli przeciągnęłam swoje ciało i przetarłam moje dopiero otwarte oczy.
-Hola, śpiąca królewno. - Rayne uśmiechnęła się, kiedy weszła w moje pole widzenia.


- Hej. - powiedziałam.
.
- Heya. - Krzyknęła Baila.

Zaśmiałam się i także się przywitałam.

-Gdzie są wszyscy pozostali? - zapytałam.

-Twój tata zorganizował chłopcom popołudniowe zajęcia. Twoja mama wróciła do pracy, aby zrobić jakieś zamówienia, a Twój tata wrócił na uniwersytet." - Baila odpowiedziała mi.

Skinęłam.
- Dobrze, a wy nie macie popołudniowych zajęć? - Zapytałam ponownie.

Pokręciły głowami.

- Głównie czas na samodzielną naukę. - Wzruszyły ramionami i skinęły głowami.

Spojrzałam na zegar na ścianie i było już parę minut po 14. Uśmiechnęłam się, Justin i moi bracia, niedługo wrócą z zajęć, co oznaczało, że niedługo ich zobaczę.

- Co usłyszałam o włosach jak tylko wstałam? - zapytałam, zwracając ponownie moją uwagę na dziewczyny.

Baila westchnęła. - Nie wiem, czy przefarbować włosy na brąz. - Powiedziała a ja pokręciłam głową.

-Nie rób tego moja droga. Twoje włosy są oszałamiające, to znaczy halo to sprawia, że Twoje zielone oczy są wyraziste. Chciałbym mieć swój naturalny kolor włosów.  - Stwierdziłam.

-Naprawdę? - zapytała, przeczesując palcami włosy.

Rayne i ja skinęłyśmy równocześnie.- Jest wspaniały. - wstrzymałam -Plus Jackson ma słabość do rudych włosów, można tak powiedzieć. - zaśmiałam się.

- Tak, mówił mi już wiele razy, że kocha moje włosy  - zarumieniła się.

Uśmiechnęłam się. - Więc nie zmieniaj ich, to Twoje włosy, to część Ciebie. - odpowiedziałam.

- Oh, dobry Boże. - Rayne jęknęła a ja uśmiechnęłam się.

- Nie staram się być głęboka, tylko mówię.

Baila zachichotała.

-Słysze Cię głośno i wyraźnie.

Uśmiechnęłam się. - Dobrze.

Bawiłam się moimi palcami przez moment. - ”Nigdy właściwie nie pytałam, ale Jackson i ty umawiacie się, prawda? Słyszałam, że Dante mówił że tak, ale nigdy właściwie o to nie zapytałam Ciebie lub Jacksona." - Powiedziałam, kiedy wygodnie opierałam się o łóżko.

Baila zarumieniła się jak szalona, a ja uśmiechnęłam się, ponieważ to było słodkie -Tak, spotykamy się, nie powiedziałam 'tak' za pierwszy razem, gdy mnie poprosił. Mam na myśli, wiem, że to Twój brat, ale słyszałam o jego opinii z dziewczynami ." - zrobiła pauzę

Rayne i ja skinęłyśmy w zrozumieniu i czekałyśmy aż zacznie kontynuować.

-Więc, nie spałam z nim, mimo, że nigdy mnie nie zapytał ani nie zrobił nic co mogłoby sprawić, że czułabym się niekomfortowo. Dał mi trochę przestrzeni, co do tego i po prostu spędzał ze mną czas.  Jestem pewna, że go to zabija ale ja nie chce być po prostu kolejną dziewczyną do sexu, rozumiecie?- Wyjaśniła

-Rozumiem, on i Harley są jak męskie dziwki. Cóż, Jackson, taki był dopóki Cię nie poznał, więc mogę powiedzieć, że naprawdę Cię lubi. Jest to tak oczywiste, to znaczy, jak tylko wziął cię na randkę wiedziałam, że lubi cię bardziej niż taką dziewczynę na jedną noc. - Stwierdziłam, a ona skinęła głową..

Mogłam zauważyć mały uśmiech formujący się na jej ustach, a kąciki ust unosiły się z czystej satysfakcji.

-Cóż, myślałam własnie, że to już minęły tygodnie odkąd się poznaliśmy i tylko 3 odkąd randkujemy, ale zdecydowałam, że dziś wieczorem zamierzam zo-

- Okej, zatrzymam cię właśnie w tym momencie, przyjaciółko - powiedziałam a Rayne roześmiała się. -Nie będziemy rozmawiać o uprawianiu seksu lub innych obrzydliwych rzeczach, które możesz przeżyć z moim bratem. Nie mam nic przeciwko dziewczęcym plotką, ale zatrzymaj takie detale dla Rayne. Ona będzie wdzięczna, że może o tym z kimś porozmawiać. A mnie zostawcie poza tą konwersacją. -powiedziałam, a one się zaśmiały.

-Przepraszam, przez sekundę zapomniałam że jest twoim bratem. - westchnęła.

Otworzyłam szerzej oczy, zastanawiając się nad tym co powiedziała. - Czekaj, masz na myśli, że ty jeszcze nigdy nie uprawiałaś sexu i randkujesz od tygodni? - zapytałam, a ona się uśmiechnęła.

Rayne uśmiechnęła się tak jak ja. -Czemu? - Baila zapytała.

-Nie chcę Cię wystraszyć, ale on naprawdę Cię lubi, a ty nie masz chyba pojęcia jak bardzo on lubi sex. - westchnęłam biorąc krótką przerwę, po czym zaczęłam kontynuować. -A dowodem jest jego zachowanie, zabrał Cię na randkę, nawet na nie jedną. Wasza relacja nie jest oparta tylko na seksie jak z innymi jego dziewczynami.

Klasnęłam w dłonie, a dziewczyny zaśmiały się na moją reakcje -Wy na pewno będziecie razem. - krzyknęłam

Baila zarumieniła się, ale uśmiechnęła się na moją reakcje.

- Oh Ew. - przypadkowo powiedziałam z niesmakiem wypisanym na twarzy.

- Co? - dziewczyny zapytały równocześnie

-Przeanalizowałam co masz zamiar powiedzieć zanim Ci przerwałam. - zmarszczyłam twarz z obrzydzeniem

-Chcesz uwieść dziś wieczorem Jacksona - zawołałam i obie zaczęły się śmiać.

Dołączyłam do nich, żadna z nas nie mogła opanować śmiechu, aż Rayne prychnęła.

-Oh oh - powiedziałam i próbowałam uspokoić samą siebie, ale zobaczyłam śmieszny wyraz twarzy, który miała Baila, co wywołało u mnie kolejny wybuch śmiechu.

Śmiałam się i po raz kolejny nie mogłam przestać. Usłyszałyśmy śmiech z naszej prawej strony. Spojrzałam w prawo i zauważyłyśmy moich braci i Justina, którzy stali i śmieli się z nas. Mieli na twarzach szerokie uśmiechu kiedy na nas spojrzeli. Wszyscy się uspokoiliśmy, a chłopacy weszli do pokoju.

Chłopacy mieli ze sobą małe torby, od razu wiedziałam, że były to moje prezenty urodzinowe.

-Co wywołało taki śmiech u waszej trójki? - Harley zapytał.

Rayne i ja spojrzeliśmy na Bailę, która wzruszyła ramionami. - Z niczego - wszystkie równocześnie skinęłyśmy i uśmiechnęłyśmy się do nich.

-Oh, na pewno był jakiś powód.. - Harley uśmiechnął się.

-Jackson dowie się później - Rayne powiedziała wywołując śmiech u mnie i u Baili.

-CO? O czym dowiem się później?- Jackson zapytał bardzo zaciekawiony rozmową.

-Później Ci powiem, kochanie. - Baila uśmiechnęła się

-Ew, mówiłam Ci. Zero takich rzeczy przy mnie. Rayne powiedz jej. - powiedziałam, a dziewczyny ponownie zaczęły się śmiać.

Jackson podniósł brwi, widziałam jak spogląda na Harleya, a potem na Justin, którzy uśmiechają się do niego, posyłając mu znaczące spojrzenie.  Dokładniej spojrzenie mówiące będziesz-uprawiał-później-seks.

Typowa wymiana spojrzeń u facetów.

Dante stanął za Rayne, a następnie owinął dookoła niej swoje ramiona.  -Zmiana tematu. - westchnęłam.

-Wziąłeś moją torbę? - zapytałam Justina, kiedy usiadł obok mnie.

Pocałował mnie kilka sekund później. -Jak się czujesz? - zapytał

Westchnęłam. -Dobrze. Świetnie. Niedawno wstałam.- odpowiedziałam, kiedy on skinął i podał mi moją torbę.

Otworzyłam ją i wyjęłam moje książki i zeszyty.

Od razu otworzyłam je i zaczęłam pisać. - Wow. - usłyszałam Harleya, ale nie spojrzałam na niego.

Kilka sekund później zaczęli rozmowy między sobą. Justin masował swoimi dłońmi mój kark i ramiona, następnie całując te miejsca co kilka minut, co wywoływało u mnie uśmiech, kiedy pracowałam.

Doszłam do równania, które naprawdę mnie zastanowiło.

-Nie rozumiem. - powiedziałam patrząc na papier.

Justin posłał mi pytające spojrzenie i uśmiechnął się. -Wydaje mi się, że limity są twoją słabością w matematyce, kotku. - szepnął

-Wiem, strasznie mnie drażnią. - powiedziałam, a on kiwnął w zrozumieniu.

Pomógł mi trochę z równaniem, dopóki sama go nie zrozumiałam. -Dziękuję. - Powiedziałam i pocałowałam jego policzek

Po tym jak odrobiłam matematykę, Justin odłożył moje zeszyty, a potem położyłam się obok i westchnęłam.

-Czuję się lepiej teraz. - powiedziałam a Justin uśmiechnął się.

-Jesteś strasznym kujonem. - Pocałował mnie w czoło.

Słyszałam, że inni się śmieją, więc wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się.

-Czas na bardzo spóźnione prezenty  urodzinowe. - Rayne klasnęła w dłonie.

Usiadłam na przeciw chłopców, a oni zaśmiali się. -My pierwsi - Dante krzyknął, a ja uśmiechnęłam się.

On i Rayne wręczyli mi dużą ramkę, od razu wiedziałam, że to zdjęcie. Uśmiechnęłam się, kocham prezenty takie jak ten. Zerwałam papier i ujrzałam duży czarno-biały kolaż ze zdjęć, to było wspaniałe.

Były tam zdjęcia moje i moich braci, moje z dziewczynami z mojej imprezy. Nawet kilka ze mną i z Justinem. To było naprawdę słodkie. Zdjęcie na którym ja i Justin siedzimy na podłodze i gramy na Xboxie i jeszcze jedno zdjęcie naszego pierwszego pocałunku/pocałunku na szczęście w Jed's.

-Kocham to, naprawdę. Dziękuję. - uśmiechnęłam się i uściskałam ich oboje.

-Spójrz. - Powiedziałam do Justina i pokazałam mu zdjęcie, na którym się całujemy.
- Widzę. - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.

Krótki błysk nas na chwilę oślepił.

-Przepraszam, zbyt słodkie, żeby tego nie uwiecznić. - Baila uśmiechnęła się trzymając w ręku swój telefon.

Justin i ja zaśmialiśmy się kiedy Jackson i Baila dali mi swój prezent. Jackson przytulił mnie i podał mi dużą torbę.

W środku było wiele, wiele ubrań. - Ahhh, nowe ubrania, dzięki Baila. Wiem, że Jackson nie wybierał tych ubrań. - klasnęłam w dłonie, Jackson prychnął i zaśmiał się.

Wtedy zaczęłam grzebać dalej w torbie. Znalazłam dwie karty upominkowe iTunes, po pięćdziesiąt dolarów każda, uśmiechnęłam się, on dobrze wie, jak bardzo kocham muzykę. Włożyłam rękę jeszcze bardziej pod ubrania.  A potem uśmiechnęłam się szeroko.

- Czekoladki.- uśmiechnęłam się

Justin zaśmiał się i od razu je otworzył.

Dałam każdemu po kilka i przyszedł czas na prezent od Harleya. Podał mi duże pudełko i pocałował mnie w głowę.

Otworzyłam i krzyknęłam. -  Xbox, tylko dla mnie? -spojrzałam na niego.

Zaśmiał się. - Zawsze grasz na moim, więc stwierdziłem, że możesz mieć swojego w swoim apartamencie. - uśmiechnął się

Razem z nim było kilka gier co wywołało u mnie jeszcze większy uśmiech. - Bardzo Ci dziękuję, kocham wszystkie te prezenty. Najlepsza rodzina. - Wszyscy zaczęli śmiać się i krzyknęli 'nie ma za co'

-Mój prezent zobaczysz, kiedy będziesz w domu. - Justin uśmiechnął się.

- Jego prezent jest niesamowity. - dodała Rayne.

-Teraz to już naprawdę chcę wiedzieć co to jest. - westchnęłam

-Niedługo się dowiesz, kotku.  - wyszeptał do mojego ucha, wywołując u mnie śmiech.

-Oh Dante, twój prezent jest w mojej szafie w apartamencie. Ja też nie miałam szansy Ci go dać. - powiedziałam a on uśmiechnął się.

-Spodoba mi się? - zapytał

Rayne prychnęła. - Ma dla Ciebie więcej niż jedną rzecz.

Dante westchnął.

-Nienawidzę czekać. - westchnął.

-Ja też. - zmarszczyłam brwi i spojrzałam na Justina

-Bliźniaki. - zaśmiał się, a ja szturchnęłam go wywołując jego śmiech.

-Chcesz żeby powiedziała Ci teraz czy wolisz poczekać? - zapytałam

-Powiedz mi teraz. -powiedział pośpiesznie

Zaśmiałam się. - Okej, więc  twój obecny telefon jest do bani, więc postanowiłam kupić Ci iPhone 5.

-Pierdolisz, serio?- Dante zapytał a ja zaśmiała się i pokiwałam głową

- Ale to nie jest najlepsze.- powiedziała mu Rayne.

Uśmiechnęłam się. -Wiem jak bardzo kochasz Lakersów, więc kupiłam bilety wam wszystkim na ich następny mecz, który jest za sześć tygodni. - uśmiechnęłam się

-Co? - Wszyscy chłopcy krzyknęli i wstali

-Chodź tutaj.- Dante powiedział i pokazał, że chce mnie przytulić

Zachichotałam. - To będzie słodkie. - Harley wykrzyknął.

-Mój prezent to gówno w porównaniu z tym co ty masz dla mnie. - Dante powiedział.

-Nie, nie prawda. Kocham mój kolaż. Wiesz, że nie jestem materialistką. - westchnęłam

-Dziękuję.- Szepnął i znów mnie pocałował w czoło.

-Dios, możesz wyobrazić sobie tą czwórkę podczas meczu. Strażnicy będą ich oglądać całą noc. - zażartowała Rayne. Baila i ja zaśmiałyśmy się kiwając głową.

-Żeby było zabawniej teraz Harley nie ma żadnego skrzydłowego żeby polować na dziewczyny.- uśmiechnęłam się kiedy prychnął.
-Panie przychodzą do mnie, ale masz rację siostrzyczko. Dante był w związku odkąd skończył 14 lat, więc to nic nowego, ale wasza dwójka- Harley wskazał na Justina i Jacksona.- jest poza rynkiem od kilku tygodni, dziwnie będzie być samotnym wilkiem.- powiedział dramatycznie, a ja się zaśmiałam.
- Królowa dramatu.- wymamrotałam, a on pokazał mi środkowy palec i się uśmiechnął.

Siedzieliśmy rozmawiając i śmiejąc się przez resztę dnia, aż chłopcy poszli nam po pizze. Musieli przemycić ją do mojego pokoju, bo pielęgniarki wzięłyby ją od nas, jeśli gdzieś by ją zauważyły. Gdy nastała 21 poczułam się zmęczona.

-Idźcie wszyscy do domu i odpocznijcie, jesteście tutaj już cały dzień. - ziewnęłam.

Harley stanął i pocałował mnie w głowę. - Do zobaczenia jutro, zadzwoń jeśli będziesz mnie potrzebować. - powiedział na co skinęłam.

Dante i Rayne powiedzieli to samo.

Baila uśmiechnęła się do mnie -. Po prostu idź, Baila, proszę. - powiedziałam, a ona się zaśmiała.

Jackson wyglądał na zmieszanego, ale chwilę potem pocałował mnie w czoło i wyszedł.

Justin przyjechał swoim motorem, więc mógł ich później dogonić.

- Nareszcie sami. - uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego. - Nie chcę, żebyś sobie szedł. - Powiedziałam wtulając się w jego klatkę piersiową.

-Też tego nie chcę, sądzisz, że pielęgniarki pozwolą mi zostać? Będę spać na tym krześle.- powiedział wskazując krzesło obok mojego łóżka.

Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową. - Nie, godziny odwiedzin się skończyły, a oni sprawdzają wszystkie pokoje. - westchnęłam a on się zaśmiał.

-Nie mogę doczekać się powrotu do apartamentu. Mamy wciąż dwa tygodnie, ponieważ nie było cię przez 16 dni." - spojrzał na mnie i się zaśmiałam.

-Ufam że nie zapomnisz o zakładzie. - uśmiechnęłam się.

-Ugh. Nienawidzę być tak blisko Ciebie tutaj. - powiedziałam a on zmarszczył brwi.

-Dlaczego? - zapytał

- Bo mam nagłą potrzebę rozebrania Cię - szepnęłam do jego ucha.

-Naprawdę? - zapytał.

Pochyliłam się i szepnęłam kilka bardzo 'brudnych' rzeczy do ucha, na co zacisnął ramiona wokół mnie, kiedy mówiłam.

-Kiedy skończę, zamierzam jeździć moim językiem wzdłuż twojej-

-Stop!! - Uciszył mnie jęcząc. - Boże, kochanie, przestań zanim wezmę Cię zaraz tutaj na tym łóżku. - szepnął

-Mówisz tak jakby to było coś złego. - uśmiechnęłam się kładąc dłoń na jego wybrzuszeniu w spodniach

Jęknął na mój dotyk - Kotku, uprawialiśmy seks jeden raz. Wszystko co teraz mi powiedziałaś, jest dla ciebie nowe, więc jak do diabła możesz sprawić, że wszystko brzmi tak cholernie podniecająco. -warknął, a ja zadrżałam.

- Warknij jeszcze raz. - szepnęłam

Zrobił to a ja położyłam dłoń na jego wybrzuszeniu w spodniach i zaczęłam go dotykać. Złapał moją rękę i zsunął ją. - Kayah. - warknął i przycisnął swoją głowę do mojej

-Stop, proszę, wezmę Cię przez cały dzień jutro jeśli zostaniesz wypuszczona do domu, tylko proszę nie ró tego tutaj. - błagał swoim uroczym głosem

Kiedy wyciągnęłam rękę, jęknął i wtulił twarz w poduszkę. - Będę musiał wziąć bardzo zimny prysznic kiedy wrócę do domu. - Mruknął i śmiałem się.

- Przykro mi. - westchnęłam.

- Naprawdę? - zapytał

Pomyślałam o tym przez kilka sekund, a potem pokręciłam głową. - Nie. - uśmiechnęłam się i zaśmiałam.

Przerwano nam przez otwarcie drzwi do mojego pokoju.- Czas na leki. - Doctor Chance krzyknął.

Jego oczy powędrowały w stronę Justina i uśmiechnął się. -Godziny wizyt dobiegły końca synu - powiedział, a Justin skinął próbując ukryć ten 'problem'.

-Właśnie wychodziłem, doktorze. -  Justin odpowiedział.

Spojrzał na Justina, tak jakby chciał powiedzieć 'tak, na pewno'. Uśmiechnęłam się kiedy Justin wstał i odwrócił się od doktora Chance, musiałam powstrzymać śmiech, był twardy jak kamień.

Zdjął swoją bluzę i trzymał ją przed sobą. Zachichotałam  kiedy doktor Chance podawał mi moje tabletki. - Która jest godzina? - zapytałam

-Tuż po dziewiątej. - Doktor Chance powiedział. - Więc dziesiąta rano i dwudziesta pierwsza wieczorem, to twoje godziny na leki, okej? - dodał

Połknęłam moje tabletki razem z wodą. -Tak. - skinęłam głową i uśmiechnęłam się.

-Świetnie, wrócę jutro rano. Pielęgniarka będzie sprawdzać Cię w nocy, więc spróbuj to zignorować i trochę odpocząć. - Dotknął mojego ramienia, a ja zaczęłam się rumienić.


Tak, aktualnie rumieniłam się, bardzo miły doktor dotykał mojego ramienia. Boże, brzmię jak uczennica.

Pokręciłam głową próbując wyczyścić ją z myśli i pomachałam do Doktora Chance.

- Widziałem to.- Justin warknął do mojego ucha.

Podskoczyłam na ten dźwięk.

- Widziałeś co?- zapytałam.

Justin parsknął.. - Zadłużyłaś się w swoim doktorze. - wyszeptał, ale nie brzmiał na złego.

Moje policzki płonęły. -Wcale nie. - zaprotestowałam, a on zaśmiał się.

 -Widzę, że się rumienisz, kotku. - pocałował mój policzek.

- Okej, spójrzmy na to tak, widzisz, że Twoja dziewczyna rumieni się przy doktorze, a ty nawet nie zareagowałeś. Nie obchodzi Cię to? - zapytałam.

 Potrząsnął głową. -Nie, to mnie kochasz i to ze mną wrócisz do domu. - skubnął moje ucho co wywołało u mnie dreszcze.

-Okej… masz racje. - powiedziałam a on się zaśmiał. - Będę za Tobą tęsknić - dodałam.

Pocałował mnie w policzek. - Będę za Tobą tęsknić, kotku. Bóg wie jak bardzo. - Westchnął i wstał  ze swoją bluzą z kapturem, co wywoływało u mnie śmiech.

-Buzi. - Powiedziałam, a on nachylił się i złączył nasze usta. Nie użył swojego języka prawdopodobnie tylko dlatego, że jego dolna partia jeszcze bardziej by stwardniała... dosłownie.

- Kocham Cię, kotku. - powiedział

- Ja Ciebie też, teraz idź do domu i połóż się spać. - Uśmiechnęłam się.

Westchnął, ale skinął głową. -Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz mnie potrzebowała. Nie ważne, o której godzinie. Będę jutro o pierwszej. Kocham Cę. - Powiedział, przytulając mnie.

Uśmiechnęłam się. -  Zastanawiam się co by wszyscy powiedzieli , jeśli zobaczyliby tą uroczą stronę Ciebie.- westchnęłam.

Zaśmiał się. - Ta strona jest tylko dla ciebie, Kotku. Tylko dla Ciebie. - uśmiechnął się

Wielki uśmiech wbił się na moją twarz, kiedy machnęłam do niego ręką. Kiedy wyszedł, położyłam się na moim łóżku i ponownie zaczęłam się uśmiechać.

Okej, może jestem bipolarna i mam napady paniki, ale jestem teraz na lekach. Nie muszę tego dłużej ukrywać, lub nie muszę martwić się o mój napad gniewu, smutku, albo wyżywaniu się na kimś. Moja rodzina, przyjaciele, mój chłopak. - Wiem, że wiecie kim on jest, ale uwielbiam to podkreślać.  - wiedzieli wszystko i to było najważniejsze. Rozumieją i akceptują to, teraz jestem pewna, że wszystko będzie dobrze.

Uśmiechnęłam się, kiedy zamykałam oczy. Nie myślałam o niczym innym, kiedy zapadałam w sen.


______________________________________

wybaczcie że rozdział jest tak późno.
jutro powiadomię wszystkich bo aktualnie idę się położyć, boli mnie głowa cały dzień ale jakimś cudem podeszłam do komputera.
bardzo dziękujemy pomoc z tym rozdziałem @bieburscute :)

dobranoc, słodkich snów x

58 komentarzy:

  1. Uwielbiam to opowiadanie ! Kyah i Justin są tacy słodcy awww <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam tak długo ale się opłacało :( kc kochana kiedy nn ?:3

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwww *.* Jacy oni są slodcy :) Czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny.Ta radość kiedy dostała Xboxa :D
    Czekam na next.♥
    @weramichalak

    OdpowiedzUsuń
  5. aww kocham to

    OdpowiedzUsuń
  6. HajjzjcrjahpaaFafo *.* cuuuuudowny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu, cudny *.* Dobrze, że czekałam na następny, slodziaki <3

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowny rozdzial Justin jest napawde uroczy<3 czekam na nastepny.

    OdpowiedzUsuń
  9. awwww jak słodko ; ) czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham kocham kocham <3 czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojeju, jakie słodkie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wiesz,że kocham to ff @askthesmile

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny <3

    marzwalczikochaj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham to opowiadanie ♥ Warto czekać na tak zajebisty rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. awwwwww *-* jak słodko *-*
    Justin jest taki gsbvdgbsfhsndhgn przy Kyah :D
    To najlepsze ff o Justinie jakie kiedykolwiek czytałam :)
    Czekam na nn :D @TruskawkaaxD

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudo! Kocham i warto było czekać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Boski juz myslalam ze sie nie doczekam !! ;**

    OdpowiedzUsuń
  18. to jest niesamowite *O*

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszę się, że to tłumaczycie... wiem, że zajmuje wam to dużo czasu, a mimo wszystko to robicie. Jestem wanm bardzo wdzięczna.
    Fanfiction jest niesamowite, a wy je świetnie tłumaczycie.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Bosky <3 czekam na nastepny :) @SmileJustin313

    OdpowiedzUsuń
  21. Awwwwww, to było KUREWSKO SŁODKIE! :3 ale.jednak strasznie.długo.nie dodajesz tych rozdziałów :((

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam to ! <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Awwww, Justin jest taki słodki! Czy tylko ja czekam na jakąś scene +18? hahaha, trzymaj sie kochana jakoś tam x @jay_nicoole

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak się bałam, że opuscicie to opowiadanie :( kocham to ff! <3
    @wonderfulniallx

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak słodko ;3
    Czekam na nn <3
    @scute4

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam to tak bardzo <3
    Już nie moge się doczekać kolejnego
    Ciekawe co dostanie od Justina
    hm....

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak bardzo chcę już kolejny rozdział. Mam nadzieję, że uda Ci się go szybko przetłumaczyć, bo ja już nie mogę się doczekać. Zastanawiam się co Justin jej da. I nie mogę się doczekać kiedy Kyah wyjdzie ze szpitala.
    Zapraszam do mnie:

    http://jestes-moim-nalogiem.blogspot.com/

    Pozdrawiam, Klaudia. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. cudny rozdział, kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Genialne cudo <3 dziekuje Ci

    OdpowiedzUsuń
  30. cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  31. jedno z moich ulubionych opowiadań <3
    cudowny rozdział i już nie mogę się doczekać kolejnego :) xx

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham to opowiadanie ! <3 jest cudowne.
    Prześwietny rozdział dodaj szybko następny plizzz !!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. kocham to tłumaczenie, naprawde to jest jedno z moich ulubionych, tylko szkoda bo troche rzadko rozdzialy ale rozumiem ze nie mozecie spedzac calego swojego wolnego czasu na tlumaczenie specjalnie dla nas, ale i tak zawsze warto czekac na nn bo sa swietne i bardzo ciekawe rozdzialy,

    OdpowiedzUsuń
  34. Justin i Kayah są idealni :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Idealny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  36. http://as-long-as-you-live-love-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Łaaaał jaki super rozdział. Dzięki ze tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Justin jest tu taki kochany *.* jejkuu, kocham to opowiadanie.! <3

    OdpowiedzUsuń
  39. To jest cudowne *-* czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zmien czcionke na czarną! Nie widząc nic, na telefonach! :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czarną? Do reszty powaliło? Wtedy NIC nie będzie widać ; ccc
      rozdział jak zwykle boski! <3

      Usuń
  41. hej :) mam prośbę czy mogłybyście coś z tym zrobić bo niestety nie mogę czytać bloga na telefonie bo jest wszystko białe, a niestety nie mogę czytać na komputerze :c dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Rozdział jak zwykle zajebisty ♥ Z niecierpliwością czekam na następny :)
    @daria_222

    OdpowiedzUsuń