czwartek, 29 sierpnia 2013

Chapter 8

Poczułam jak Rayne depcze mi pięty, na szczęście uporałam się z wydostaniem z budynku, zanim zaczęłam płakać.
- Tak bardzo mnie zażenowali, mam tego dość. – płakałam, a Rayne pociągnęła mnie do uścisku.
- To są palanci, którzy bardzo Cię kochają i denerwują – powiedziała wywołując u mnie śmiech.
- Wygłaszają mi kazanie jak to oni zabiją faceta, który mnie skrzywdzi, ale tak naprawdę to oni są jedynymi, którzy mnie krzywdzą. – burknęłam wycierając twarz. - Czy wyglądam okropnie? – spytałam Rayne.
- Powiedzmy – uśmiechnęła się.
Zaśmiałam się znów ją przytulając. Pogłaskała skórę wokół moich oczu, ścierając rozmazany tusz i poprawiła mnie z odrobiną pudru i różu.
- Nie mogę tam teraz wrócić, zorientują się, że płakałam – westchnęłam i usiadłam na trawie krzyżując nogi.
- Um Kyah – powiedziała Rayne i kiwnęła za mną.
Spojrzałam za siebie i zobaczyłam, że okna od bufetu były bezpośrednio za nami, około dwadzieścia jardów. Stolik moich braci był przy oknie. Wyraźnie widzieli mnie kiedy płakałam.
- Świetnie – westchnęłam kładąc się na plecach.
- Założę się, że czują się jak gówno – powiedziała cicho Rayne, kładąc się koło mnie.
- I dobrze – fuknęłam.
Leżałyśmy tak chwilę, a następnie usiadłyśmy i spojrzałyśmy na siebie, a zaraz potem przypadkowo upadłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać. Strąciłam puszkę coli, którą Rayne trzymała w ręku, na jej nogę, a ta z refleksem kopnęła ją tak, że wylało się trochę na mój top.
Podskoczyłam krzycząc i śmiejąc się równocześnie.  Obie byłyśmy w coli i uważałyśmy, że to zabawne.
- Was dwie łatwo rozbawić – powiedział głos z mojej lewej.
Odwróciłam się i zobaczyłam tego chłopaka Jeff’a z Jed’s. Wyglądał na trochę pobitego po walce z Justinem, ale nadal mnie przerażał. Czułam nieprzyjemny ból w brzuchu. Jak mogłam pomyśleć, że był uroczy. On jest straszny. Obróciłam się w stronę okna i zobaczyłam jak chłopcy szybko odchodzą od stolika.
- Odejdź, zanim moi bracia tu przyjdą. – powiedziałam niepewnie.
- A czy ty i ta suka nie zechciałybyście udać się ze mną na przejażdżkę? – uśmiechnął się ironicznie.
- Dante! – Rayne zawołała.
Jeff zaśmiał się. – Co ja bym Ci zrobił, żeby tylko wkurzyć twoich braci i Biebera – mrugnął do mnie i potruchtał w kierunku parkingu.
Usłyszałam jak moi bracia krzyczą niezrozumiałe rzeczy, biegnąc do nas. Justin i Harley nie zatrzymali się przy nas , tylko pobiegli sprintem na parking.
Próbowałam nie histeryzować.
- Nie bijcie się! – krzyknęłam.
Jackson stanął na przeciwko mnie – Nie dotknął Cię, prawda? – spytał nabierając powietrza.
Pokręciłam głową – Nie, po prostu był taki odrażający – powiedziałam, a on westchnął z ulgą przytulając mnie.
Dante najpierw przytulił Rayne, a następnie mnie.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że się trzęsłam. – Oddychaj- szepnął.
Zamknął oczy, a ja wzięłam z niego przykład.
- Miłe, duże wdechy, wiele zimnego powietrza uspokaja, wchodząc do twoich płuc. – wymamrotał.
Kiedy nieco się zrelaksowałam, położyłam głowę na jego ramieniu.
- Nie mogę uwierzyć, że bez powodu nazwał mnie suką. – powiedziała Rayne urażona.
Nie mogłam nic na to poradzić, ale zaśmiałam się z niej, co sprawiło, że ona również to zrobiła.
- Co ci powiedział? – usłyszałam głos Justina za mną.
Odwróciłam się i zauważyłam, że on i Harley szli do nas ciężko oddychając.
Wzruszyłam ramionami – Zapytał nas, czy chcemy się z nim przejechać – zatrzymałam się. – potem powiedział ‘Co ja bym Ci zrobił, żeby tylko wkurzyć twoich braci i Biebera’ .. och i nazwał Rayne suką.
- Zabiję tego skurwie..
- Harley. – powiedział stanowczo Jackson.
Harley spojrzał za siebie i przytaknął, a następnie popatrzył na mnie.
- Przepraszam Kyah za akcję z Jake’iem, jest w porządku? – spytał mnie, a ja kiwnęłam potwierdzająco.
Zahaczył ręce wokół mojej szyi I westchnął. – Moje krwawiące serce wali, strasznie mnie przeraziłaś – wyjaśnił.
Uśmiechnęłam się i wymamrotałam – Przepraszam.
- Szczerze nie sądzę, że mogliśmy szybciej wybiec ze stołówki. – zaśmiał się Justin.
- Przy okazji ten śmiech i ta zabawna  akcja z colą była totalnie podniecająca – zaśmiał się Justin, ale za chwilę uzyskał cios w ramię od Harleya.
-  Nie każ mi Cie również zabijać – ostrzegł Harley.
Justin uśmiechnął się szeroko i popchnął Harleya sprawiając, że się zaśmiał. Reszta dnia minęła spokojnie, chłopcy już nie wprawiali w zakłopotanie, no może nie tak bardzo. Justin zarówno irytował mnie i rozśmieszał przez cały dzień.
Przedstawiłam ich wszystkich Harry’emu, kiedy wpadliśmy na niego na korytarzu. Był zdenerwowany, ale chłopaki byli dla niego wystarczająco przyjaźni.
Harry, tak jak Justin, jest juniorem i tak jak ja ma skłonności do księgowości, ale wciąż  jest niezdecydowany.
* Poźniej tego samego wieczoru *
- Wyglądasz jak mamacita, Kyah – Rayne rzuciła.
- Nie za dużo, jak na kolację? – spytałam.
- Eh nie, potrzebujesz tego, żeby wyglądać na już zajętą ale seksowną, a ten strój to mówi – uśmiechnęła się promiennie.
Zerknęłam w dół na moje czarne - cholernie obcisłe – rurki, uroczy kremowy top, niebieskie szpilki I czarną torbę.
- Twoje cycki bardzo urosły od ostatniego lata, masz przedziałek między nimi – droczyła się Rayne.
- No wiem, jednego ranka po prostu wstałam i nagle były większe – zażartowałam.
Moje włosy upięte były w stylowego, niechlujnego koka, ale pozwoliłam kosmykom grzywki opadać na obie strony policzków. Usłyszałam pukanie do drzwi i rzuciłam okiem na zegarek – wybiła dziewiętnasta.
- Jest punktualny – uśmiechnęła się złośliwie Rayne, a ja zaśmiałam się. – Miłej zabawy – uśmiechnęła się promiennie i klapnęła w dłonie z podekscytowania.
Otworzyłam drzwi ukazując bardzo seksownego Jake’a, który ubrany był,  podobnie do Dantego i Justina, w rurki, czapkę ‘ yankee ‘ i kurtkę reprezentacji szkoły.
- Wow – powiedział, kiedy oglądał mój outfit.
- Czy to nie jest za dużo? – spytałam, a ten pokręcił głową.
- Wyglądasz świetnie, nawet lepiej. Zachwycająco. – uśmiechnął się i podał mi dłoń.
Wzięłam ją i zeszliśmy na parking oraz wsiedliśmy do jego Mercedesa.
- To jest piękne – powiedziałam pocierając deskę rozdzielczą.
- Twoje BMW też jest niczego sobie – uśmiechnął się, a ja to odwzajemniam, kiedy on wycofał i ruszył.
Kiedy dotarliśmy do restauracji, w której mieliśmy rezerwację, dostaliśmy wspaniały stolik.
- Wow, co ty zrobiłeś, aby zdobyć ten stolik? – spytałam Jake skanując menu.
- Mój ojciec jest tu właścicielem – wzruszył ramionami.
Pozwoliłam sobie zagwizdać, wywołując u niego śmiech.
- To nie uniwersytet, ale on to kocha – dokuczył.
Zaśmiałam się wracając do menu.
- Nie mam zamiaru udawać, że wiem co tu czytam – powiedziałam.
Jake znów się zaśmiał i wziął menu.
- Co włoskiego lubisz? – spytał.
- Hmm, lasagna. Tak, definitywnie lasagne. – odpowiedziałam.
- Lasagne, to jest to. – uśmiechnął się szeroko.
Podczas kolacji mieliśmy lekką rozmowę połączoną z żartami. Właściwie to dużo się śmieliśmy. To była naprawdę dobra randka.
Kiedy odprowadził mnie do drzwi mojego apartamentu, było trochę niezręcznie. Nie wiesz wtedy, czy na dowidzenia go przytulić czy pocałować.
Jake też to poczuł, ale brnął dalej całując mnie i tym rozluźniając napięcie. Zareagowałam i odwzajemniłam pocałunek, kładąc dłonie wokół jego szyi.
Całował bardzo słodko, kiedy mnie odciągnął i uśmiechnął się.
- Jest za wcześnie, żeby spytać o kolejną randkę? – zapytał.
- Nie – uśmiechnęłam się promiennie.
- Jutro będzie w porządku? – spytał, a ja zmarszczyłam brwi.
- Idę na kręgle z braćmi, Rayne i Justinem – powiedziałam, ale on uśmiechnął się.
- Więc środa? Może obejrzymy film?
- Środa jest w porządku – uśmiechnęłam się.
- Napiszę do ciebie, jeśli nie spotkam cię na kampusie – powiedział i krótko mnie pocałował zanim odszedł.
***
Następny tydzień minął całkiem szybko, spędzałam dużo czasu na wypadach z Justinem i Rayne oraz oczywiście moimi braćmi. Harry również do nas wpadał, co było wspaniałe. Razem z Justinem dużo się uczyliśmy, co rozpoczęło więcej plotek, w które byliśmy zamieszani.
Zasadniczo ludzie myśleli, że spotykamy się, co powodowało zdziwienie bo Justin najwyraźniej nie mieszał się w związki. Raz spotykał się z jakąś dziewczyną i potem przechodził do kolejnej. Więc ludzie byli zdziwieni akceptując fakt, że jesteśmy tylko przyjaciółmi i nie spotykamy się.
Właściwie Date prawie powalił faceta, kiedy ten spytał Justina czy mógłby zrobić mi zdjęcie, ale na szczęście Rayne powstrzymała go, a ja powiedziałam Justinowi, żeby nie pakował się w kłopoty, na co się zgodził i przystało tylko na pogróżkach, które skutecznie odstraszyły faceta.
Sprawy z Jake’iem miały się dobrze. Po wytłumaczeniu mu, że te plotki były nieprawdziwe, był szczęśliwy, że ja z Justinem dalej byliśmy przyjaciółmi. Cieszyłam się z tego powodu, gdyż właściwie razem z Justinem zbliżyliśmy się do siebie po tygodniu i kilku dniach. Prawdopodobnie dlatego, że jesteśmy często ze sobą i teraz jest osobą, która bardzo mnie obchodzi.
* następny tydzień *
- Na razie – uśmiechnęłam się, kiedy Jake kończył mnie całować i odwrócił się idąc holem w stronę schodów.
Właśnie wróciliśmy z naszej piątej randki. Od naszej pierwszej randki minął już tydzień i połowa, a ta randka była wspaniała, pójście na minigolfa było urocze. Uśmiechnęłam się do siebie, biorąc klucze i umieszczając je w zamku.
Otworzyłam drzwi i odskoczyłam z krzykiem kiedy Jackson stał obok nich.
- Jackson – wydyszałam z ręką na piersi.
- Cholernie mnie wystraszyłeś – splunęłam zatrzaskując drzwi za sobą. – Czy ty mnie szpiegowałeś?
- Nie bardzo – powiedział.
- Jak można ‘nie bardzo’ kogoś szpiegować ? – spytałam, a on wzruszył ramionami i zaśmiał się.
- Jesteś niewiarygodny, czasem zachowujesz się jak palant, wiesz? – spytałam, przechodząc obok niego.
- Nie jestem tu po to, żeby cię sprawdzać na randce, przysięgam – powiedział i razem okrążyliśmy zakręt. Justin, Dante oraz Harley stali oparci o róg kuchni, mówiąc coś do Rayne.
- Co do diabła? – warknęłam.
- Czy w tym poszłaś na randkę? – spytał Harley patrząc na moją sukienkę.
Odburknęłam – Nie, właściwie narzuciłam to na siebie, po tym jak skończyliśmy się pieprzyć w jego samochodzie. Wiesz, że chciałam, żeby zobaczył moje tatuaże, to był jedyny sposób. – splunęłam i pomaszerowałam do swojego pokoju.
Krzyknęłam mimowolnie, kiedy na czymś się poślizgnęłam i dosłownie upadłam na tyłek i plecy, uderzając o podłogę z łomotem. Bolało .. bardzo.
- Uhghhh, ughh – wyjęczałam – ughh.
- Czy ktokolwiek ma zamiar mi pomóc? – zawołałam.
Potem usłyszałam śmiech.
Skurwiele.
- Poważnie nie mogę się ruszyć, a moje ciuchy są przemoczone. – zatrzymałam się kiedy uświadomiłam sobie, że woda była wszędzie. – Co do diabła? DANTE CZY ZNOWU ZOSTAWIŁEŚ ODKRĘCONE KRANY ? – krzyknęłam.
- Nie, czemu każdy mnie o to pyta. – odkrzyknął.
Bo to zrobiłeś, jak mieliśmy po 13 lat idioto.
Usłyszałam kroki, a następnie ciało przy mnie stanęło.
- Hej – powiedział szorstki, kanadyjski głos.
Justin.
- Nie mogę się ruszać, chyba złamałam kręgosłup. – wyjęczałam, a on zaśmiał się.
- Już tak nie dramatyzuj – schylił się w dół i pomógł mi stanąć na nogach.
Byłam totalnie mokra.
- Żadnego złamania kręgosłupa – podtrzymał mnie i uśmiechnął się.
- Więc stłuczona dupa – wymamrotałam i potarłam ją. – O ta, będzie siniak – zmarszczyłam brwi.
Justin uśmiechnął się i przytulił mnie, starając się bym poczuła się lepiej.
Podziałało.
- Nie mogłeś mnie wspomóc, prawda? – spytałam wtulając się w niego.
- Nie miałbym szans z twoją uroczą mową i tym wszystkim – uśmiechnął się szeroko.
Westchnęłam.
- Po prostu dokuczałam Harley’owi, mówiąc o seksie z..
- Wiem – zachichotał przerywając mi.
- Więc co z tą całą wodą? – spytałam.
- Pękły rury, Harley dzwonił do  hydraulika. Ponoć ma być jutro, ale ty i Rayne musicie opuścić mieszkanie na kilka dni, podczas kiedy on będzie sprawdzał resztę rur i naprawiał te rozwalone – wytłumaczył Justin.
- Gdzie możemy się zatrzymać? – sapnęłam.
- Rayne zostaje z Dantem ..
- Nowość – przerwałam jego wypowiedź, a on zaśmiał się i przytaknął.      
- A ty zostajesz ze mną i Harley’em, gdyż mieszkanie Jacksona jest przemalowywane i kładą nową podłogę. Coś jak no uaktualnienie, tak powiedział Jackson. – nudził Justin.
- Nie zatrzymam się w tym burdelu – wytłumaczyłam kiedy skończył mówić.
Justin wybuchnął śmiechem, tak jak moi bracia. Wiedziałam, że będą podsłuchiwać.
- Poważnie, nie zatrzymam się tam! – zaprotestowałam, ale Justin wciąż się ze mnie śmiał.
- Nie idę i nie możesz sprawisz, że to zrobię, żaden z was nie może. – tupnęłam z frustracją.
***
- Nie mogę uwierzyć, że wyniosłeś mnie z mojego apartamentu. Tak bardzo mnie zawstydzasz – syknęłam do Harleya, który zaśmiał się i zaniósł moje torby do swojego salonu.
Justin zatrzasnął po nas drzwi i przytulił mnie od tyłu.
- Chociaż było zabawnie, mały wojowniku, dam ci to – klepnął mnie w tyłek i odszedł do kuchni.
- Nieważne, gdzie mam spać? – spytałam obojgu.
- W moim pokoju – powiedział Justin wygrzebując jakieś jedzenie.
Popatrzyłam się na niego – Na pewno nie – powiedziałam stanowczo.
Pokręcił głową.
- Pokój Harley’a jest przy oknie, obok ulicy. Powiedział, że nie możesz spać przy głośnych odgłosach jakimi może być ruch uliczny, więc jedyna sypialnia jaka została należy do mnie – Justin wzruszył ramionami.
- Nie ma opcji, pieprzysz kurwy na tym łóżku ..
- Nie, korzystam z podłogi, kiedy do tego dochodzi albo tej kanapy za tobą. Żadna dziewczyna nie była w moim łóżku, nigdy! Nie lubię kiedy te wszystkie ich perfumy przesiąkają w moją pościel. – zauważył przerywając mi.
Zerknęłam na kanapę i się wzdrygnęłam.
- Ew, jesteś obrzydliwą, prawdziwą świnią. Ludzie muszą na tym siadać! – warknęłam, a on wzruszył ramionami.
- Więc czemu ja mam zezwolenie na spanie w twoim łóżku? – spytałam z zaciekawieniem.
- Czy ty planujesz się ze mną kochać?
- Nie! – wyjaśniłam.
- Czy masz zamiar popsikać się tymi pieprzonymi zapachami, przed pójściem spać?
- Nie! – warknęłam znów.
- Właśnie dlatego.
- Dupek – wymamrotałam.
Zaśmiał się – Byłem gorzej nazywany, Kotku – powiedział i odwrócił się, żeby zrobić sobie kawę.
- Gdzie będziesz spał, kiedy zajmę ci łóżko? – spytałam, a on wzruszył ramionami.
- Z tobą w łóżku – odpowiedział bez emocji, plecami do mnie.
Spojrzałam na Harley’a.
- To jakiś żart, co nie? – zapytałam.
Harley zaśmiał się.
- Nie dotknie cię, sam wie o tym lepiej. – dokuczył Harley, a Justin uśmiechnął się szeroko.
- Chrapiesz? – spytałam Justina, kiedy ten znów odwrócił się twarzą do mnie.
- Nie, a ty? – zapytał podnosząc brew.
- Nie! – odparłam, brzmiąc jakby to była najgorsza rzecz o jaką mógłby mnie zapytać.
Obróciłam się i podreptałam do jego pokoju. Byłam zaskoczona kiedy drzwi otworzyły się i właściwie było czysto i schludnie.
- Czego oczekiwałaś? – zapytał Justin za mną.
Wzruszyłam ramionami.
- Jakieś dziewczyny lub dwóch zaliczonych na podłodze, czegoś w tym typie. – odpowiedziałam.
- Kotku, jesteś czymś innym – zachichotał.
- Masz jakąś stronę na łóżku, po której wolisz spać? – spytałam wkraczając do pokoju.
- Ta, po lewej. Czy to w porządku? – zapytał.
- Ta, wolę prawą stronę. – odpowiedziałam studiując pokój.
- Widzisz, będzie dobrze, nie martw się. Będę się zachowywał – zachichotał Justin.
- Oby – ostrzegłam.
Odwrócił mnie i pocałował mój policzek.
- Nie chcę z tobą spać Kotku, za bardzo Cię lubię. Jesteś moją przyjaciółką Więc teraz przestań przeciągać i rozgość się. – powiedział i klepnął mój tyłek odchodząc do salonu.
Spojrzałam na niego, kiedy odszedł i nie mogłam nic na to poradzić, ale czułam się trochę odrzucona.
To znaczy, wiem, że jesteśmy przyjaciółmi i praktycznie półtora tygodnia temu ciągle mówiłam o tym każdemu i że Justin niczego ze mną nie próbował i faktycznie tak było. Zachowywał się tylko jak przyjaciel, nic więcej.
Nie wiem dlaczego nie pomyślałam o tym wcześniej, prawdopodobnie dlatego że te plotki mnie wkurzały, ale faktycznie był moim przyjacielem i tak jak przed chwilą oznajmił, nie miał zamiaru się ze mną przespać. Nie żebym tego chciała, ale przez to, że tak powiedział, nie mogłam nic na to poradzić, ale poczułam się urażona i odrzucona.

_________________

@mojitobieber ( zmieniłam nazwę z @hudsonswag )

37 komentarzy:

  1. Rozdział jest super przetłumaczony.
    Czekam na nn.
    @DupeczkaBiebera

    OdpowiedzUsuń
  2. uuuuh uwielbiam to!
    dziękuje, że tłumaczysz ♥
    //swaggiies

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo cudo !!! Bardzo dziękuję za tłumaczenie < 333

    OdpowiedzUsuń
  4. jaki słodki rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. jhgvtrfftg
    omg
    czekam na nastepny!
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to opowiadanie *.* chce wiecej ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg, nawet nie wiecie jak ja to uwielbiam! Agasgshahhysghs kiedy kolejny? Umre od czekania :C

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozmowy Justina i Kyah >>>>
    Kocham to opowiadanie. Jest poprostu idealne <3
    @imabeadleswife

    OdpowiedzUsuń
  9. JLADBELABFDEVNJLEFANLVJRNVGJLAE *____* czekam na nn !

    OdpowiedzUsuń
  10. hsjsjdudjdidndj *.* KOCHAM TO! TO JEST ŚWIETNE! NIE MOGE SIE DOCZEKAÇ NASTĘPNEGO ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bozeeee kisiel w gaciach dawajcie nn :*

    OdpowiedzUsuń
  12. JAPQBSNAJQJSJAKAKSKAKAHSKAKASJLQPWIWOPQW czekam. *o*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku.. dzieje sie :) czekam na nn x swietnie tlumaczysz @sylwuniek

    OdpowiedzUsuń
  14. skdbghsagfhsgbfhjasdfgdshfguew *.* jak ja uwielbiam to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  15. nie dziwie się jej też bym się tak poczuła, rozdział rewelacja błagam o kolejny jaram się braćmi, oni są tacy inni masakra

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny rozdział ! czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham to opowiadanie, zawsze czekam na nie najbardziej <3 //@NoughtyButNice3

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurcze nie mogę się doczekać momentu, w którym będą razem XDDD czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  19. To opowiadanie jest GENIALNE ! Uwielbiam główną bohaterkę, jest taka ... Sympatyczna :) No i Jus tutaj też jest genialny ;) Co do rozdziału to myślę, że coś się wydarzy między nimi podczas spania razem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. OŁ MAJ BIEBER@ TO JEST NIESAMOWICIE CUDOWNE!

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha. Ona czuje cos do niego powoli xd

    OdpowiedzUsuń
  22. cudny rozdział, świetne tłumaczenie *-*
    uwielbiam Kyah z Justinem :D
    czekam nn :)
    @AwwAdrianne xx

    OdpowiedzUsuń
  23. świetne <3 będą razem spać uhuhu

    OdpowiedzUsuń
  24. Ajxzoabsoapjsbx *-*
    Cudowne !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajny rozdzial ;D super tlumaczeni :)

    Ihuhu fajne randki ;D

    Hahaha jaka koncowka beda razem spali uhuhu hah *-* ;D

    Czeka na kolejny ;)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. super rozdział! z resztą jak każdy :D mogłabyś mnie dalej informować? mój nowy tt: @ahdanger a stary to @ilykidraauhl :)

    OdpowiedzUsuń
  27. bardzo fajne opowiadanie, czekam na kolejny rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. to tłumaczenie jest świetne ajshjsh < 3.
    Czekam na kolejny :)
    @awmycanadianboy

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy następny *.* .Kasia Swag

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam ich rozmowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jesu świetnie przeczytałam wszystkie rozdziały i kiedy następny?! *.* mega. Mogłabyś mnie informiwać na tt? @daruux3

    OdpowiedzUsuń
  32. http://love-does-not-choose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń