czwartek, 25 lipca 2013

Chapter 4

Odchodząc, spojrzałam przez ramię i zauważyłam Justina uśmiechającego się do mnie i idącego w moją stronę. Natomiast żar znowu rozgrzał moje ciało, więc odwróciłam się ignorując moich braci i wzywania Rayne i szybko poszłam w stronę wyjścia.
Otworzyłam drzwi i szybko wspięłam się po drabinie do pustego pokoju nad Jed's.
Byłam zaskoczona tym, jak cicho było tu po opuszczeniu tak głośnego miejsca. Dosłownie jakbym nagle ogłuchła, ale wiedziałam, że nie, ponieważ słyszałam ciche dzwonienie w moich uszach od muzyki z Jed’s. Dźwiękoszczelny pokój na pewno spełniał swoje zadanie. 
Opuściłam pomieszczenie  i przeszłam między dwoma bramkarzami uśmiechając się do nich odchodząc.
- Kyah – usłyszałam głos Harleya, gdy dotarłam do swojego samochodu. 
Zatrzymałam się i obróciłam w jego stronę. Jackson i Dante też tam byli. Justin i Rayne stali przy drzwiach kiedy moi bracia do mnie podeszli. 
- Wszystko w porządku? – spytał Jackson.
- Jest dobrze, potrzebuję tylko powietrza. Tam na dole było bardzo gorąco. – wzruszyłam ramionami.
- Wiedziałem, że to zły pomysł pozwalając ci tutaj przyjść – wymamrotał Harley.
- Naprawdę jest dobrze.  Nie zwariowałam oglądając walkę i nie czuję się jakbym zaraz miała zwariować. To dobry znak, chcę tylko pobyć sama, tak mi się wydaje. – wzruszyłam ramionami.
- Nie musisz mi tego wyjaśniać siostrzyczko – powiedział Jackson i owinął ramiona wokół mnie.
- Dante czy mógłbyś zabrać Rayne do apartamentu, kiedy będzie już gotowa? Chciałabym już iść – powiedziałam.
- Jasne siostro - przytaknął i uśmiechnął się.
Nachylił się do mnie.
Chcesz, żebym ci pomógł z twoją wyobraźnią ? – spytał, a ja pokręciłam głową.
Chodziło mu o medytację, zawsze ją ze mną robi gdy jestem w trybie paniki. 
- Chcesz swoją wygraną? Całkiem sporo wygrałaś – spytał Harley z szerokim uśmiechem.
Machnęłam na niego.
 – Jestem pewna że jakimś bezmózgim dziewczynom do których będziecie się 'zalecać' spodoba się drink za to – uśmiechnęłam się.
- Oh, troskliwa z ciebie siostrzyczka – zaśpiewał Jackson, sprawiając, że się zaśmiałam.
Chłopcy uśmiechnęli się kiedy się śmiałam, zawsze tak robili, to było trochę dziwne. To znaczy wiem, że bracia mogą być bliscy i opiekuńczy, ale u moich jest to na bardzo wysokim poziomie. Jednak wiem że są tacy z powodu tego co przydarzyło mi się gdy byłam mała. Czują, że muszą zawsze mnie chronić. 
 Nic nie mogą na to poradzić, skrycie to kocham, z wyjątkiem jeśli chodzi o chłopaków, wtedy tego nienawidzę. 
Dante pocałował mój policzek i odwrócił się wracając do Rayne, ta pomachała i posłała mi całusa, a następnie weszła z powrotem do Jed’s. Wiedziała, że chcę pobyć sama.
Jackson pocałował mnie i przytulił, a zaraz potem wrócił do środka. Justin natomiast nadal tam stał.
- Myślę, że chce zobaczyć, czy wszystko z tobą w porządku – uśmiechnął się szeroko Harley.
- Oh, więc teraz może ze mną rozmawiać? – droczyłam się.
- Ta, teraz znowu jest moim ziomem, ma pozwolenie – uśmiechnął się, a ja pacnęłam jego ramię sprawiając, że zachichotał. 
– Zabawne jest to, że jeszcze kilka godzin temu chciałeś go zabić – zaśmiałam się.
Harley zachichotał.
– Przedyskutowaliśmy to, no wiesz, jak robią to duzi chłopcy – wzruszył ramionami.
- Kocham cię – wymamrotałam i przytuliłam go.
- Kocham cię siostrzyczko, bardziej niż myślisz – pocałował moją głowę, a następnie wrócił do środka, po drodze przybił z Justinem żółwika. 
Justin zbliżył się do mnie, dodam, że wciąż bez koszulki. 
– Hej  - uśmiechnął się.
- Cześć – odwzajemniłam uśmiech.
- Wszystko w porządku? – spytał.
Przytaknęłam.
– Ta, po prostu na dole było bardzo gorąco, potrzebowałam powietrza.– wzruszyłam ramionami, nie chciałam zagłębiać się w szczegóły.
- Oh, okej, dobrze – uśmiechnął się.
- Więc najwyraźniej nie wydałam pieniędzy na darmo, postawiłam na Ciebie dwie stówki– uśmiechnęłam się szeroko, sprawiając, że się zaśmiał.
- Dwie stówki? – pokiwał z uznaniem – Cieszę się Kotku.
- Myślę, że to pocałunek na szczęście zadecydował o wygranej – dodał z uśmiechem.
Zarumieniłam się i spuściłam wzrok na stopy.
Justin podniósł palcem mój podbródek.
 – Nie chowaj się, to takie słodkie kiedy się rumienisz – zagruchał i znowu się zarumieniłam.
- Nie pomagasz – bąknęłam.
Uśmiechnął się i zrobił krok zbliżając się do mnie.
 – Mimo to mogę pomóc – wyszeptał.
- Jak dokładnie? - spytałam uśmiechając się, gdyż wiedziałam, że zamierzał mnie pocałować.
- Pokażę ci – znowu szepnął i pokrył moje usta swoimi.
- Bieber masz teraz drugą walkę .. zabieraj swoje jebane usta z mojej siostry, już dostałeś swój pocałunek na szczęście. Zabieraj.je! – zawołał Harley z wejścia, gdzie bramkarze śmiali się.
Usłyszałam jęk Justina ale nie przestał mnie całować, nawet przyciągnął mnie bliżej do siebie, chwytając mocno.
Czułam się niezręcznie, wiedząc, że mój brat nas ogląda, więc odepchnęłam go. 
– To jest kolejny pocałunek na szczęście na twoją kolejną walkę – uśmiechnęłam się.
- Pocałunek na szczęście? Więc to tak Kotku? – uśmiechnął się szeroko.
- To tak, Bieber – odwzajemniłam uśmiech.
Zachichotał, a następnie obrócił się i poszedł  w kierunku mojego brata.
- Kocham Cię, napisz mi sms, będę wiedział, że dotarłaś w spokoju do domu – zawołał Harley.
- Napiszę, też Cię kocham – krzyknęłam wsiadając do samochodu i pojechałam w dół alei.
Sprawdziłam godzinę i zauważyłam, że dopiero dochodziła 23:30.
Myślałam, że było o wiele później, ale byłam szczęśliwa że tak nie było. Jutro będę spać do późna, to znaczy będę spać, tak długo jak tylko będę mogła. Nie było ruchu na drodze, więc do domu dotarłam w 10 minut.
Kiedy zaparkowałam samochód i go zablokowałam, skierowałam się w stronę budynku i weszłam po schodach do apartamentu. Gdy weszłam do środka, odblokowałam alarm i przestawiłam go tak, żeby Rayne nie musiała tego robić, kiedy przyjdzie później z Dante.
W holu zrzuciłam szpilki, nie trudząc się, żeby je podnieść i pognałam do kuchni. Zrobiłam sobie dużą kanapkę z indykiem i zaraz ją zjadłam, a następnie popiłam sodą.
Weszłam do swojego pokoju, zostawiając zgaszone światła i rozebrałam się z sukienki i wszystkiego co miałam na sobie. Zdjęłam ‘żelowy stanik’ razem z majtkami i skierowałam się do łazienki.
Wzięłam długi, bardzo długi prysznic trwający ponad 40 minut. Byłam z siebie zadowolona, że nie zwariowałam oglądając walkę. Fakt że nie wskoczyłam tam by ich zatrzymać jest dla mnie dużym osiągnięciem. 
Wyszłam spod prysznica i osuszyłam swoje włosy z pomocą małego ręcznika, podczas gdy owinęłam jeden wielki wokół siebie. Ziewnęłam, było już bardzo późno. Wolno otworzyłam drzwi łazienkowe i zauważyłam pozapalane światła.
Z kuchni i salonu usłyszałam głosy, więc powoli skradałam się do holu, zabierając kij bejsbolowy z otwartych drzwi od pokoju Rayne.
Kiedy minęłam róg salonu usłyszałam męski śmiech. 
Zauważyłam moich braci, Justina, Rayne, cztery dziewczyny i dwóch innych chłopaków pijących piwo i odpoczywających na kanapach.
- Wy pieprzone skurwysyny! – krzyknęłam i opuściłam kij, przykładając dłoń do serca.
Wszyscy spojrzeli na mnie zdezorientowani.
- Nie możecie wkradać się tutaj, bez powiadomienia mnie o tym. Nie wiedziałam, kim byliście. Przecież mogłam kogoś z was uderzyć. Myślę, że chyba mam zawał. – syknęłam i obróciłam się tupiąc do mojego pokoju.
Usłyszałam stłumione śmiechy. Gdyby tylko wiedzieli jak wściekła potrafię być, nie ośmieliliby się śmiać!
- Czy to kij bejsbolowy? – zapytał rozbawiony Justin.
Więcej śmiechów wypełniło mieszkanie.
- Dobrze ją nauczyliśmy – odpowiedział Jackson i znowu się zaśmiali.
- Skurwiele – wrzasnęłam i zatrzasnęłam drzwi.
Chwilę potem weszła wyraźnie pijana Rayne, wnioskuję z jej potknięć.
- Dlaczego oni tu są Rayne? – spytałam. Wzruszyła ramionami i upadła na moje łóżko na w pół przytomna.
- Dante! – zawołałam, złość wypełniała mój głos. 
Przybiegł chwilę później, spojrzał na leżącą na moim łóżku Rayne i głośno westchnął. Wyglądał na zbyt zmęczonego by się nią zająć. 
- Czy mogę po prostu zostawić ją tutaj z tobą? Justin i jego laski mogą wziąć pokój Rayne – ziewnął Dante.
Okej, nie to, że Justin jest moją własnością, ale nie całuje się tej samej dziewczyny dwa razy, a potem bierze się kolejną laskę do jej apartamentu, żeby ją pieprzyć. To jest po prostu niewłaściwe.
Potwierdza się moja teoria że Justin jest taki sam jak moi bracia jeśli chodzi o dziewczyny.
- Stanowczo nie – zawołałam. – To nie jest burdel, więc Harley, Jackson, Justin i tych dwóch innych  kolesi mogą zabrać swoje suki i wynieść się stąd zanim ja ich wyniosę.
Usłyszałam śmiech moich braci, a następnie zszokowane westchnienia dziewczyn.
- Wow, kto Cię tak wkurzył Kotku – zażartował, używając przezwiska jakim obdarzył mnie Justin, moje oczy zapłonęły.
Nachyliłam się i uderzyłam go pięścią prosto w twarz. Nie czułam się z tym źle, zawsze mi dokuczał. Jeśli już to musiałam się zmusić by znowu go nie uderzyć.
Zrelaksuj się. Mówiłam do siebie.
- Wyjdź – wskazałam na drzwi.
Spojrzał na mnie z przerażeniem i opuścił pokój.
Usłyszałam westchnienie.
- Uderzyła Cię? – kilka minut później usłyszałam zdziwiony głos Harleya.
-Bracie, twoja warga krwawi. Wszystko w porządku? – powiedział Jackson.
Nagle cała złość mnie opuściła i poczułam się źle. Na mojej twarzy pojawił się mały grymas i naszła mnie ochota, żeby go przeprosić kiedy wszyscy wyjdą.
- Harley zabieraj swoich jebanych kumpli i wypieprzaj z mojego mieszkania, natychmiast! – wrzasnęłam znów, pokazując im, że nie żartuję.
Zdjęłam z siebie ręcznik i wsunęłam majtki oraz założyłam spodenki i jedną z koszulek Jacksona, którą ukradłam ponad rok temu.
Ona mnie ‘połknęła’, więc wyglądałam jakbym nie miała szortów, nawet jeśli je miałam. Zebrałam moje włosy i związałam je w niechlujnego koka. Nałożyłam na twarz krem i wyszłam do kuchni po drinka. Jednakże wszyscy wciąż tam siedzieli, odpoczywając jakby w rzeczywistości mieli pozwolenie na przesiadywanie tu.
- Czy wy wszyscy jesteście głusi? – spytałam zirytowana.
Chłopcy spojrzeli rozbawieni, natomiast dziewczyny wyglądały na wkurzone.
- Spójrzcie, po drugiej stronie ulicy jest hotel, tam załatwiajcie swoje sprawy –westchnęłam i potarłam skronie.
Wszyscy nadal się nie ruszali.
- Okej, to koniec. Idziemy blondi – powiedziałam i szarpnęłam dziewczynę za ramię, a następnie poprowadziłam ją przez korytarz do drzwi.
Była pijana, mogłam to stwierdzić poprzez jej niewyraźne obelgi.
Kiedy zamknęłam jej drzwi przed nosem, wróciłam do jej przyjaciół.
- Kto następny? – spytałam dziewczyny, tamte spojrzały na siebie, wstały i przeszły koło mnie.
- Nie krzyw się, bo dostaniesz zmarszczek. – powiedziałam do brązowowłosej dziewczyny i uśmiechnęłam się. Następnie wróciłam do swoich braci.
- Wypierdalać. Stąd. I. To. Już. – syknęłam.
- Mój Boże, jak zupełnie inna osoba. – Dante pokręcił głową.
Zignorowałam go.
- Gdzie się podział kij bejsbolowy? – spytałam rozglądając się.
- Okej, okej. – powiedział Harley wstając – Wychodzimy. – podniósł ręce w obronie.
- Dobrze, nie powinniście w ogóle tutaj przychodzić, macie własne apartamenty, a co do ciebie – wskazałam na Justina.
- Poznałam Cię dzisiaj, ale teraz mnie wkurwiłeś, więc nie przychodź tutaj więcej.  A wasza dwójka – wskazałam na dwóch nowych kolesi – wynocha zanim znajdę kij i zrobię z niego użytek – syknęłam.
Dwoje nowych chłopaków szeroko się uśmiechnęło, ale wstali i wyszli. Dante wycofał się do mojego pokoju i zaniósł Rayne do jej, a następnie zamknął drzwi z głośnym hukiem, nawet nie mówiąc dobranoc.
- Co z tobą Kiki, jesteś złośliwa, a nigdy taka nie jesteś– zwrócił uwagę Jackson.
- Przeraziliście mnie na śmierć. Nie wiedziałam kto był w moim mieszkaniu, więc wybacz kiedy odkryłam, że moi bracia i ich przyjaciele próbowali poderwać tamte .. kimkolwiek one były  - skinęłam na drzwi.
- Kobiety – odpowiedział Justin.
Popatrzyłam na niego gniewnie.
 – Jasne, jeśli tak mówisz – przerwałam – Tak w ogóle, dlaczego jeszcze tu jesteście?  Wyjść. – warknęłam.
- Kyah przestań zachowywać się jak bachor – krzyknął Harley, sprawiając, że podskoczyłam.
Nieznane uczucie przebiegło przeze mnie. Była to mieszanka złości, bólu i szału.
- Bachor ? Po prostu wyjdź zanim stanę się prawdziwym bachorem i zadzwonię do mamy i powiem jej o twojej obsesji na punkcie bójek. Jestem pewna, że to będzie kolejny powód, do ‘ listy powodów, dla których nie lubię Harleya’. – syknęłam.
Ból błysnął w jego oczach, a potem zastąpiła go złość. Pokręcił głową i opuścił pokój bez słowa.
Zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam i zamknęłam oczy.
- Cholera, Harley – drzwi zatrzasnęły się przerywając mi.
- Ugh – jęknęłam, a następnie położyłam głowę na marmurowej ladzie w kuchni i westchnęłam.
- Powinnaś go przeprosić ..
- Nie zaczynaj Jackson, wiem że muszę go przeprosić, nie wierzę, że to powiedziałam. Nie wiem dlaczego taka jestem. – jęknęłam, wciąż trzymając głowę na ladzie.
Prawda jest taka, że wiem dlaczego taka jestem, po prostu nikt inny tego nie wie i tak ma zostać!
- Myślę, że zamiast wpadać w panikę wobec przemocy, reagujesz w ten sposób – podniosłam głowę i spojrzałam najpierw na Jacksona, a później na Justina.
- On wie Kyah. Harley mu powiedział kiedy kilka lat temu opowiadał mu o tobie. Ufamy Justinowi – wyjaśnił Jackson.
- Wy mu ufacie? A co z moim zaufaniem do niego, jeśli chodzi o tę kwestię? To mnie się to przydarzyło! To nie jest  sprawa Harley’a, żeby opowiadał innym co się stało. – przerwałam, czując jak moje ręce się trzęsą.
- To przydarzyło się mi! Nie Harley’owi, nie tobie ani nie Dantemu. Mnie! – wrzasnęłam.
Nagle Dante wyszedł z pokoju Rayne i podszedł do mnie, żeby mnie przytulić.
Wiedziałam, że nie był w stanie spać. Mimo że, moje krzyki przerwałyby mu sen może wyczuć kiedy nie jestem spokojna lub czuje pewne emocje, zazwyczaj złość lub smutek.
Tak mają bliźniacy.
- Przepraszam, że Cię uderzyłam. To już się nie powtórzy, przysięgam. – wymamrotałam mocno go przytulając.
- Jest w porządku, dokuczałem ci, zasłużyłem na to. Po prostu się tego nie spodziewałem – zachichotał.
Na mojej twarzy pojawił się grymas kiedy oglądałam jego wargę. Była rozcięta i trochę spuchnięta.
- Przyniosę paczkę lodu lub torbę grochu – powiedziałam, wracając do kuchni.
- Pozwól jej robić zamieszanie wokół ciebie, wiesz jaka jest, to sprawi, że będzie czuć się lepiej. – usłyszałam Jacksona mamroczącego po cichu, zbyłam jego pomruk i otworzyłam lodówkę.
- Dante, chcesz kanapkę? – zawołałam, mimo że byli za mną. Kuchnia jest obok salonu, ale oddzielona ozdobną połową ściany, więc mogłeś wszystko zobaczyć.
- Nie – powiedział.
- Coś do picia? – spytałam.
- Nie, dzięki Kyah – ziewnął.
- Mogę zrobić ci pizze, jeśli chcesz albo fajitas – spytałam, biorąc jakiś zamarznięty groch i opatulając go w ścierkę.
Dante zachichotał.
- Co? – spytałam, podając mu groch.
- Zawsze się taka stajesz, kiedy czujesz się winna – uśmiechnął się szeroko.
- To znaczy jaka? – zapytałam zdezorientowana.
- Bardzo pomocna.. nawet za bardzo – odpowiedział.
- Nie wiem o czym ty mówisz – odpowiedziałam, poprawiając groch na jego ustach.
- Więc pizza czy faijtas? – zapytałam i cała trójka wybuchnęła śmiechem.
Zmarszczyłam brwi.
- Co jest takie zabawne? – spytałam zirytowana.
- Nie jestem głodny Kyah, przysięgam. Idę do łóżka, do zobaczenia rano – zapewnił i pocałował mój policzek, zabierając groch do pokoju Rayne.
Odwróciłam się do Jacksona i Justina.
- Wiecie, że tamte laski prawdopodobnie czekają na was na dole – powiedziałam, porządkując pokój kiedy mi się przyglądali.
- Masz szorty pod tym, tak? – spytał Jackson, ignorując co powiedziałam wcześniej.
- Nie, całkowicie bez bielizny – odpowiedziałam.
- Kyah – jęknął Jackson.
- Nie wierzysz mi? Dobra, więc zamknij oczy i pokażę Justinowi, a potem on potwierdzi, że nie kłamię.- kwestionowałam.
Oczy Jacksona zrobił się wielkie.
- Żartujesz sobie ze mnie !? – zawołał i wstał z fotela.
- Tak, żartuję, ale skoro już stoisz to idź sobie – uśmiechnęłam się.
Mruknął pod nosem, ale pocałował moje czoło i wyszedł.
- Dwie minuty bracie, potem wrócę i sam cię zabiorę– zawołał do śmiejącego się Justina.
Odwróciłam się do Justina, który wstał z kanapy.
- Dobrze, że wstałeś. Tu są drzwi – wskazałam na korytarz – Nie pozwól, żeby uderzyły cię w tyłek kiedy będziesz wychodził- odpowiedziałam i poszłam do kuchni.
Napełniłam szklankę wodą, ale zaraz opuściłam ją, kiedy poczułam jego oddech na szyi.
- Mogę w czymś pomóc? – spytałam chrapliwym głosem, pomimo że, tak naprawdę byłam zdenerwowana, mając świadomość, że stoi za mną.
Nie odpowiedział, ale teraz kiedy zaczynam o tym myśleć, to on właściwie nie mówił dużo odkąd zaczęłam na nich wrzeszczeć. Przerwał moje rozmyślenia poprzez przyciskanie warg do mojej szyi. Sapnęłam przez to uczucie i jęknęłam. To było takie miłe.
Poczułam jak jego ramiona prześliznęły się z przodu mnie i nieznacznie otarły się o moje piersi.
- Brak stanika, Kotku?-wyszeptał niewiarygodnie seksownym głosem.
- Justin – powiedziałam starając się nie jęknąć, ale nie wyszło.
- Mmmm – mruknął przy mojej szyi.
Przysunął swoją miednicę do mojej pupy. Teraz, przez jego spodnie, mogłam wyczuć jak bardzo mnie chciał.
- Twoja dziewczyna czeka na Ciebie na dole – powiedziałam powracając do stanowczości.
Przestał całować moją szyję i obrócił mnie do siebie.
- To dlatego jesteś zła? – spytał.
Zwęziłam oczy.
– Nie, oczywiście, że nie. Przecież poznałam Cię dzisiaj, dlaczego miałabym być zła? To twoja sprawa kogo pieprzysz – odpowiedziałam.
Uśmiechnął się do mnie i złożył ręce na piersi.
 – Jesteś zazdrosna – uśmiechnął się szeroko i musnął swoim nosem mój.
- Nie, nie jestem. Irytuje mnie to, że przyszedłeś do mojego mieszkania po to, by pieprzyć jakąś laskę, kiedy masz do tego swoje własne, to .. ugh, obrzydlistwo – splunęłam.
- Obrzydlistwo? Twierdzisz, że mój seks jakimś sposobem jest obrzydliwy lub nieprzyjemny, Kotku? – zachichotał.
Pokręciłam głową.
- Powinieneś wyjść – powiedziałam stanowczo.
- Nie jesteś byle czym Kotku, nie byle czym – uśmiechnął się i odszedł.
- Jestem twoją nową przyjaciółką, tym właśnie jestem – stwierdziłam.
Uśmiechnął się.
– Przyjaciółką? – powiedział, a ja przytaknęłam.
- Okej jesteśmy przyjaciółmi, do zobaczenia wkrótce, Kotku – uśmiechnął się i opuścił mieszkanie.
Co to do diabła było?
Myślę, że zostałam przyjaciółką najlepszego przyjaciela Harleya, który wcześniej był jego wrogiem.
Westchnęłam na myśl, jak dzisiejszego wieczoru rzeczy się obróciły, ale zlekceważyłam to. Znów zamknęłam mieszkanie i wyłączyłam wszystkie światła, a następnie poszłam do pokoju wskakując do łóżka.
Kiedy tak leżałam, byłam szczęśliwa z decyzji żeby Justin był moim przyjacielem. Niebiosa wiedzą, że jest gorący i bardzo dobrze całuje, ale jest ewidentnym kobieciarzem.
Nie potrzebuję kogoś takiego, chyba, że jako przyjaciela. Byłam usatysfakcjonowana, ale za chwilę zmarszczyłam brwi myśląc o Harleyu.
Nie mogę uwierzyć, że wygarnęłam mu, wspominając o mamie. On i ona nigdy się nie dogadywali, więc to był cios poniżej pasa. 
Definitywnie muszę go jutro przeprosić, pomyślałam, obracając się i zakopując twarz w poduszkę odpływając w głęboki sen.

_____________________________

 @hudsonswag

możecie follownąć bohaterów na twitterze:
@KyahBrawlersPL @BieberBrawlers @JacksonEdwards_ @DanteBrawlersPL @HarleyBrawlers_ @RayneBrawlersPL

potrzebujemy chętnych którzy zajęliby się kontem Jacksona i Dante, piszcie do nas na twitterze czy coś.

36 komentarzy:

  1. Pierwsza.! Www.aslongasyouloveme-forevertogether.blogspot.com
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest przecudowne. Kyah pokazała swoje pazurki! Nieważne, że potem miała wyrzuty to i tak było per-fekt. *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww, uwielbiam to! *.* Boże i Justin, aagdhjaghajfhsjkaagdkhasdghhahj.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest ewidentnie jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam! Tłumaczysz naprawdę dobrze. Czekam na nn (:

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowne @stayonjustin

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG! ŚWIETNY!

    OdpowiedzUsuń
  7. UWAGA! PILNIE potrzebna pomoc dla małego Żelika! Piesek natychmiast potrzebuje domu tymczasowego, ma tylne łapki sparaliżowane(porusza się na wózku) – to wynik ludzkiej głupoty, której doznał w przeszłości. Jednak są rokowania, że piesek będzie chodził! Póki co maluch pilnie potrzebuje opieki – w innym wypadku zostanie uśpiony! Jego dotychczasowi opiekunowie zapewniają środki na leczenie oraz karmę – CHODZI TYLKO O DOM I MIŁOŚĆ! Prosimy o kontakt na http://ratowanieswiata.blogspot.com/2013/07/o646-pilnie-poszukiwany-dom-dla.html ! Jeżeli nie możesz dać psiakowi domu, podaj tą wiadomość do wszystkich swoich znajomych – MAMY TYLKO 13 DNI!

    OdpowiedzUsuń
  8. cholera to opowiadanie jest dobre, baaaardzo dobre mfkdmkgnmdkgn *_* @imabeadleswife

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty rozdzial . Kiedy nastepny rozdzial ?

    OdpowiedzUsuń
  10. to jest tak przegenialne! Kocham cię w cholerę kochanie<3

    OdpowiedzUsuń
  11. boże, ja już chcę nn ! <3
    kocham to :*
    dzięki, że to tłumaczysz c:


    a tak nawiasem,
    zapraszam do mnie c:
    http://the-end-of-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy następny to opowiadanie to cudo :D

    OdpowiedzUsuń
  13. omg KOCHAM TO *o* jedno z najlepszych opowiadań jakie kiedykolwiek czytałam :D już się nie mogę następnego doczekać ^^ mam nadzieje że Harley wybaczy Kyah to co powiedziała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejkuu kocham to. *_____________________* .<3

    OdpowiedzUsuń
  15. gfdghdhgdbgdj boże jak ja uwielbiam to opowiadanie *o*
    tego sie po prostu nie da opisać xD
    błagam ja się od niego uzależniłam dodajcie następny rozdział najszybciej jak tylko możecie, błagam <333

    OdpowiedzUsuń
  16. O jezu. To bylo podniecajace. . . Mapwdgwmj. Nic

    OdpowiedzUsuń
  17. Detka_BiberPl25 lipca 2013 23:26

    jak ja to kocham czytam to z wielkim uśmiechem na ustach Ta scenka pomiędzy Justinem i nią mrrr..

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam to <3

    OdpowiedzUsuń
  19. kocham to tłumaczenie. <33

    OdpowiedzUsuń
  20. Suuuper kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam ten rozdział ^^
    @TheSecondHope

    OdpowiedzUsuń
  22. kocham twoje tlumaczenie *.* nasz blog nominowal Cie do nagrody The Versatile Blogger http://badgirlsdontdie-tlumaczenie.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  23. "[...]On cię okłamuje. Wiesz, że zawsze byłem z tobą szczery i czemu miałbym cię teraz okłamywać? Nie jest on tym, za kogo się podaje. Nie znasz go tak na prawdę i powinnaś to zakończyć jak najszybciej [...]"
    Jeśli chcesz wiedzieć co wydarzyło się nowym rozdziale serdecznie zapraszam cię na naszego bloga: http://life-are-moments.blogspot.com/
    Opinie pozytywne, jak i negatywne są dla nas motywacją do pisania. Można również pod rozdziałem zadawać pytania nam - autorką - jak również bohaterom naszego opowiadania :)
    Pozdrawiamy i życzymy miłego dnia: Allie & Jamie ❤

    OdpowiedzUsuń
  24. hbvsdhvfeuvfeuwvf kocham to . ; * świetnie tłumaczysz !

    OdpowiedzUsuń
  25. ewidentnie kocham to jak tłumaczysz i to opowiadanie <333

    OdpowiedzUsuń
  26. - Nie wierzysz mi? Dobra, więc zamknij oczy i pokażę Justinowi, a potem on potwierdzi, że nie kłamię.- kwestionowałam.
    Oczy Jacksona zrobił się wielkie.
    - Żartujesz sobie ze mnie !? – zawołał i wstał z fotela.
    Boże nie wierze hahahahahahh, znalazłam to opowiadanie dzięki koleżance, rozdziały bardzoo długie i śmieszne <3

    OdpowiedzUsuń
  27. jeju boskie ;) rozdziały długie i ciekawe ;* czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  28. oh boże daj już nowy rozdział :(((((((( kc

    OdpowiedzUsuń
  29. Jej to opowiadanie jest zajebiste !
    Bardzo dziękuję za tłumaczenie < 3

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham to opowiadanie *.* juz nie umiem doczekac sie nastepnego rozdzialuO.o nie wiarygodnie jak latwo mozna wciagnac sie fabule tego tlumaczenia

    OdpowiedzUsuń
  31. Bosz zajebiste hfhmfgrehgiurhtgiuedif xx

    SylviaS

    OdpowiedzUsuń
  32. ifdgu *.* super

    OdpowiedzUsuń